25. Loteria Polskiej Fundacji Kulturalnej (PFK)
Ćwierć wieku jej minęło, więc loteria Polskiej Fundacji Kulturalnej duchem młoda. Niezmiennie służy sprawie, która z pozoru może wydawać się skromna, a w rzeczywistości dotyka najważniejszych kwestii wspólnotowych. Bo choć wszystko wokół się zmienia – forma gazety, narzędzia komunikacji, rytm życia emigracyjnego – jedno pozostaje: potrzeba wspólnego działania.
Loteria, organizowana przez grupę oddanych wolontariuszek z Basią Weimann na czele, stała się nie tyle naszą coroczną tradycją, co symbolem społecznego zaangażowania. Paradoks tej inicjatywy polega na tym, że nie chodzi w niej o wygraną – choć ta, rzecz jasna, cieszy – ale o coś bardziej trwałego: gest solidarności z gazetą, która od 1940 roku dokumentuje polskie losy na obczyźnie.
Każdy los, wysłany z Edynburga, Brighton czy Manchesteru, jest dowodem na to, że idea polskiej prasy emigracyjnej wciąż ma sens – choć dziś coraz częściej przenosi się do internetu. Żywy pomnik emigracji, jak określa „Dziennik” jego społeczna opiekunka, nie musi być z brązu – wystarczy, że żyje pamięcią, językiem i wspólnym wysiłkiem.
Dlatego Loteria PFK to taki nasz mały manifest trwania. I dopóki są ci, którzy chcą wysyłać losy, dopóty ta historia będzie pisać się dalej.
Dziś, dziękując fundatorom, laureatom i organizatorom, warto pamiętać, że najważniejszą wygraną w tej loterii było coś, czego nie da się zmierzyć w funtach czy loteryjnych fantach – poczucie, że razem można zdziałać coś trwałego. I że polska gazeta, w jakiejkolwiek formie by nie istniała, nadal jest tym, czym była od 1940 roku – głosem polskości.


