Kultura , Wywiady

Anna Maria Jopek na LOT Polish Jazz Festival: Polski jazz ma swój charakter i urodę

26 września Anna Maria Jopek wystąpi w Cadogan Hall podczas LOT Polish Jazz Festival w Londynie, prezentując wraz z zespołem jazzowe interpretacje polskich pieśni ludowych. W rozmowie opowiada o improwizacji, znaczeniu tradycji w muzyce oraz o tym, dlaczego polski jazz zasługuje na światowe uznanie.

Co dla Pani oznacza udział w pierwszej edycji LOT Polish Jazz Festival w Londynie?

Każde zaproszenie to radość i odpowiedzialność. Jazz to muzyka improwizowana. Tematy piosenek są punktem wyjścia, pretekstem. Po nich następuje muzyka, która zdarza się tylko raz w życiu. Improwizacja. Tu i teraz – i nigdy, i nigdzie już tak samo. Nie da się więc przewidzieć do końca, jak zabrzmimy w Londynie, tak zresztą jak i wszędzie indziej. Trzeba być gotowym technicznie – zdrowym, doćwiczonym, otwartym – ale ostatecznie muzyka to coś spoza nas. Jakaś „łaska”. Albo przyjdzie, albo będzie poszukiwanie… W pokorze przyjmuję wszystkie warianty, bo to drugie też ma wartość, choć brzmi inaczej.

Anna Maria Jopek
Anna Maria Jopek. Fot. Kasia Stańczyk

26 września wystąpi Pani na scenie z Leszkiem Możdżerem. Jak wygląda Wasza współpraca przy tym projekcie?

Leszek zagra swój set, a ja swój. To będą dwa koncerty festiwalowe jednego dnia. Zawsze to zaszczyt śpiewać z Leszkiem, obok Leszka. W Londynie będę z moim zespołem.

Towarzyszyć będą Pani Dominik Wania, Robert Kubiszyn i Paweł Dobrowolski – muzycy, z którymi tworzy Pani wyjątkowy zespół. Co najbardziej ceni Pani we wspólnym graniu z nimi?

Zaufanie. W muzyce decyzje o zwrocie akcji podejmujemy wspólnie, polegamy na sobie. Jesteśmy drużyną. Czasem taka chemia zdarza się od pierwszego wspólnego grania, czasem wytwarza się latami. My mamy długą wspólną historię. Słyszę to, kiedy gramy.

Na londyńskim koncercie usłyszymy m.in. jazzowe interpretacje polskich pieśni ludowych. Co sprawia, że ten repertuar jest dla Pani tak ważny?

Moi rodzice śpiewali i tańczyli w legendarnym Zespole Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Wychowałam się na piosenkach takich jak „Dwa serduszka, cztery oczy” czy „Cyraneczka”. To były pierwsze piosenki, które pamiętam w życiu. Nic dziwnego, że potrzebuję je śpiewać – są dla mnie jak dom. Tożsamość.

Czy, podobnie jak pomysłodawca festiwalu Łukasz Droździel, uważa Pani, że Londyn jest dobrym miejscem do popularyzowania polskiego jazzu na świecie?

Każde miejsce na świecie jest na to dobre! Polski jazz ma swój charakter, swoją urodę i parę wielkich postaci na miarę światowego rozpoznania. Taką osobą jest na przykład Piotr Wojtasik, którego muzykę usłyszymy w sobotę. Nikt tak nie brzmi na trąbce na całym świecie! Jego gra mieni się setkami kolorów, ma ciepło i szerokość, jakiej nigdy nie słyszałam. Będę miała zaszczyt zaśpiewać utwór w jego muzyce dzień po własnym koncercie, w sobotę. Cieszę się i mam tremę – ale te emocje to mój „pakiet” w myśleniu o muzyce.

Dziękuję za rozmowę i życzę pełnej sali.

Rozmawiał Jacek Różalski

MyPolska.uk i Tydzień Polski są patronami medialnymi wydarzenia.

LOT Polish Jazz Festival jest w części finansowany przez Instytut Adama Mickiewicza