Bitwa o Anglię – jak Polacy pomogli ocalić Wielką Brytanię
10 lipca 1940 roku rozpoczęła się bitwa o Anglię – pierwsza w historii wojna toczona wyłącznie w powietrzu. Miała zadecydować o losie Wielkiej Brytanii, a w szerszej perspektywie – o przyszłości Europy. Wśród tych, którzy przesądzili o losach bitwy, wyjątkową rolę odegrali polscy piloci. To właśnie oni stali się jednym z filarów zwycięstwa RAF-u, zapisując się w historii jako symbol odwagi, brawury i mistrzowskich umiejętności.
Upadek Francji w czerwcu 1940 roku wywołał euforię w Berlinie. Adolf Hitler sądził, że osamotniona Wielka Brytania ugnie się pod jego żądaniami i podpisze pokój, uznając niemiecką dominację w Europie. Jednak premier Winston Churchill nie zamierzał się poddać. W słynnym przemówieniu wygłoszonym w Izbie Gmin obiecał: „Obronimy naszą Wyspę bez względu na cenę, będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lądowiskach, będziemy walczyć na polach i na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach, nigdy się nie poddamy”.

Hitler postanowił więc złamać Brytyjczyków siłą. Aby umożliwić inwazję, niemiecka Luftwaffe musiała zniszczyć Royal Air Force (RAF) i zapewnić sobie panowanie w powietrzu. Od 10 lipca 1940 roku rozpoczęła się bezlitosna kampania powietrzna. Początkowo atakowano konwoje i porty nad kanałem La Manche, a wkrótce niemieckie bombowce ruszyły na lotniska i miasta Wielkiej Brytanii, w tym Londyn, Birmingham czy Liverpool. Naloty trwały dniami i nocami, a liczba lotów bojowych RAF-u rosła z 400 do nawet 1000 na dobę.
Największym problemem Brytyjczyków nie był brak samolotów – przemysł zbrojeniowy szybko dostarczał nowe maszyny – ale brak pilotów. Dlatego w walkach pojawiły się dywizjony sojusznicze, m.in. polskie, czeskie i kanadyjskie. Polacy – zarówno w polskich jednostkach, jak i w dywizjonach brytyjskich – odegrali w tej walce kluczową rolę.
Polacy w akcji – z brawurą i celnością
Do najważniejszych polskich jednostek należały myśliwskie dywizjony 302 „Poznański” i 303 „Warszawski” oraz bombowe 300 „Ziemi Mazowieckiej” i 301 „Ziemi Pomorskiej”. Weszły one do walki w sierpniu 1940 roku, gdy przewaga Luftwaffe była największa, i od razu stały się podporą RAF-u.
Polscy piloci walczyli inaczej niż Brytyjczycy – zamiast strzelać z bezpiecznej odległości, skracali dystans, podlatując niemal na wyciągnięcie ręki. Według ekspertów wojskowości stosowali zasadę: „podejdź jak najbliżej i oddaj krótką, celną serię”. Dzięki temu nie tylko zestrzeliwali wrogie maszyny, ale też skutecznie rozbijali szyki bojowe Luftwaffe.

Jednym z najskuteczniejszych polskich asów był Stanisław Skalski, który już podczas kampanii wrześniowej pokazał niezwykłą brawurę. W Anglii najpierw walczył w 302. Dywizjonie, potem w brytyjskim 501. Już pierwszego dnia zestrzelił niemieckiego Heinkla 111. Po kilku dniach walk został ranny i musiał się katapultować z płonącego Hurricane’a – przeżył, bo zdołał otworzyć spadochron.
Innym bohaterem był Zdzisław Krasnodębski, pierwszy dowódca Dywizjonu 303. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, w kampanii wrześniowej, a w bitwie o Anglię pokazał niezwykłą odwagę. Zestrzelony podczas walk, ciężko poparzony, trafił do szpitala, gdzie 5 października 1940 roku odebrał z rąk gen. Władysława Sikorskiego Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari.
15 września – przełom nad Anglią
15 września 1940 roku uznaje się za punkt zwrotny bitwy o Anglię. Niemcy stracili wtedy w kilka godzin ponad 60 samolotów. Witold Urbanowicz, dowódca Dywizjonu 303, wspominał: „Wycie silników, grzechot broni maszynowej, rozwinięte grzyby białych spadochronów, palące się samoloty z ogonami czarnego dymu – musiało to bardzo efektownie wyglądać. (…) Linie pocisków zapalających i świetlnych krzyżowały się jak pajęczyna, trafiało się, że w ferworze walki piloci atakowali swoich kolegów”.

Po tym dniu aktywność Luftwaffe zaczęła słabnąć. Niemcy coraz częściej bombardowali nocą, rezygnowali z wielkich formacji. Ostatnie naloty na Londyn – 6 i 8 października – nie przyniosły im już żadnych efektów strategicznych. Wielka Brytania ocalała.
W ciągu kilku miesięcy Niemcy stracili około 1733 samoloty i ponad 2500 lotników, a RAF – 1087 maszyn. Polacy wzięli udział w zestrzeleniu co najmniej 170 niemieckich samolotów, 36 poważnie uszkodzili. Walczyło 144 polskich pilotów, z których 29 poległo. Ich odwaga i umiejętności stały się legendą.
Wojna zwykłych ludzi – nie tylko żołnierzy
Bitwa o Anglię była nie tylko starciem pilotów, ale także ogromnym wysiłkiem całego społeczeństwa. Już 10 lipca 1940 roku brytyjskie gazety opublikowały apel: „Oddajcie aluminium! Potrzebujemy go teraz!”. Kobiety w całej Wielkiej Brytanii masowo przynosiły do punktów zbiórki aluminiowe garnki, rondle, miski, by z nich produkować Spitfire’y i Hurricane’y.
Ministerstwo Produkcji Lotniczej, wspierane przez ochotniczki z Women’s Voluntary Services, zorganizowało gigantyczną kampanię zbierania złomu. Apel miał także wymiar propagandowy, ale pokazał, jak w „wojnie totalnej” liczy się każdy – nie tylko żołnierz, ale też robotnik, gospodyni domowa czy dziecko oddające starą zabawkę na potrzeby armii.

Choć kampanie zbiórkowe nie zawsze były skuteczne pod względem logistycznym, miały ogromne znaczenie moralne. Budowały poczucie wspólnoty i przekonanie, że każdy ma udział w zwycięstwie. Churchill mówił wówczas, że to „wojna całych narodów – nie tylko armii, ale całych społeczeństw”.
Polacy wśród „nielicznych”
Bitwa o Anglię była pierwszą porażką Hitlera w II wojnie światowej. Choć bombardowania trwały jeszcze miesiącami, Niemcy nie zdołali złamać brytyjskiego ducha ani zdobyć przewagi w powietrzu. Churchill nazwał pilotów, którzy ocalili Wielką Brytanię, nielicznymi, którym tak wielu zawdzięcza tak wiele: „Never in the field of human conflict was so much owed by so many to so few.”.
Polacy zajęli wśród tych „nielicznych” miejsce szczególne. Bez nich RAF nie byłby w stanie wytrzymać najcięższych dni walk. Ich brawura, umiejętności i determinacja pomogły odwrócić losy bitwy, a ich historia na zawsze pozostanie częścią pamięci o tamtym przełomowych miesiącach.
Dziś przypominamy tych, którzy w niebie nad Anglią walczyli nie tylko za Wielką Brytanię, ale też za wolność Polski. Ich imiona – Skalski, Krasnodębski, Urbanowicz i wielu innych – są symbolem odwagi, którą warto znać i pielęgnować.
Źródła:
– https://en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Britain
– „Dywizjon 303”, Arkady Fiedler
– Norman Davies, „Europa walczy”
– pism.org.uk
– Muzeum RAF w Londynie

