Informacje , Prawo i finanse , Życie na Wyspach

Brytyjscy posłowie zagłosowali za całkowitą dekryminalizacją aborcji w Anglii i Walii

W przełomowej decyzji członkowie Izby Gmin (MPs) zagłosowali za dekryminalizacją aborcji dla kobiet w Anglii i Walii, co stanowi największą zmianę w prawie aborcyjnym od prawie 60 lat. Przytłaczająca większość głosów za dekryminalizacją oznacza, że kobiety przerywające własną ciążę nie będą już narażone na dochodzenie, aresztowanie, postępowanie karne ani karę więzienia – nawet jeśli działają poza obowiązującym obecnie systemem prawnym.

Poprawkę do ustawy o przestępczości i policji zgłosiła posłanka Partii Pracy Tonia Antoniazzi, a została ona przyjęta znaczną większością 242 głosów (379 za, 137 przeciw). Antoniazzi argumentowała, że przestarzałe wiktoriańskie prawo było coraz częściej wykorzystywane przeciwko bezbronnym kobietom i dziewczętom, apelując do posłów: „te kobiety potrzebują opieki i wsparcia, a nie kryminalizacji”.

Chociaż kobiety będą chronione przed ściganiem karnym, nowa klauzula nie zmienia żadnych przepisów dotyczących świadczenia usług aborcyjnych w placówkach medycznych. Oznacza to, że obecne limity czasowe (do 24 tygodni w większości przypadków, dłużej w sytuacjach zagrożenia życia kobiety lub poważnych wad płodu), przesłanki do aborcji, zasady telemedycyny oraz wymóg zatwierdzenia przez dwóch lekarzy – pozostają bez zmian. Prawo nadal będzie karać osoby – w tym pracowników medycznych – które pomagają kobiecie dokonać aborcji poza obowiązującym systemem prawnym.

Głosowanie jest odpowiedzią na wezwania do reformy prawa, zwłaszcza w świetle niedawnych przypadków, w których kobiety stanęły przed sądem za zakończenie ciąży. Do głośnych spraw należała m.in. Nicola Packer, która została uniewinniona po czteroletnim śledztwie za przyjęcie przepisanych środków poronnych w 26. tygodniu ciąży, będąc przekonaną, że jest na wcześniejszym etapie. Inna szeroko komentowana sprawa dotyczyła Carli Foster, która została skazana w 2023 r. za przerwanie ciąży w 32.-34. tygodniu. Wyrok ten został później złagodzony i zawieszony, a sąd uznał, że to „sprawa wymagająca współczucia, a nie kary”.

Zmianę z zadowoleniem przyjęli dostawcy usług aborcyjnych oraz organizacje medyczne. Prof. Ranee Thakar, prezes Royal College of Obstetricians and Gynaecologists (RCOG), określiła ją jako „zwycięstwo kobiet i ich podstawowych praw reprodukcyjnych”, odzwierciedlając stanowisko ponad 50 organizacji medycznych, prawnych i zdrowotnych. Heidi Stewart, dyrektorka wykonawcza British Pregnancy Advisory Service (BPAS), nazwała ją „przełomowym momentem dla praw kobiet” oraz „największą zmianą w naszym prawie aborcyjnym od czasu ustawy z 1967 roku”. Lider Partii Pracy Keir Starmer wyraził poparcie dla poprawki, zaznaczając, że jego „od dawna wyznawanym stanowiskiem jest prawo kobiet do bezpiecznej i legalnej aborcji”.

Jednak decyzja spotkała się z ostrą krytyką ze strony grup przeciwnych aborcji. Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Dzieci Nienarodzonych (SPUC) wyraziło oburzenie, twierdząc, że jeśli klauzula wejdzie w życie, „kobieta dokonująca aborcji na jakimkolwiek etapie ciąży, nawet tuż przed porodem, nie popełni przestępstwa”. Według nich „nawet najbardziej ograniczona ochrona, jaką zapewniało dotychczasowe prawo, zostaje odebrana”. Minister sprawiedliwości Shabana Mahmood określiła poprawkę jako „skrajną”, „niepotrzebną i niebezpieczną”, wyrażając obawy o możliwe fizyczne i psychiczne skutki dla kobiet.

Rządowe dane wskazują, że w 2021 roku aż 89% aborcji wykonano przed upływem 10. tygodnia. Odsetek aborcji przeprowadzanych w 20. tygodniu wynosił 1%.

Podczas debaty rozważano także dwie inne poprawki. Posłanka Partii Pracy Stella Creasy zaproponowała bardziej daleko idącą zmianę, która całkowicie usunęłaby przepisy dotyczące aborcji z ustawy Offences Against the Person Act z 1861 roku i zagwarantowała dostęp do aborcji jako prawo człowieka. Pomimo poparcia 108 posłów, poprawka nie została poddana pod głosowanie, ponieważ dostawcy usług aborcyjnych uznali, że nie jest to właściwe rozwiązanie. Trzecia poprawka, zgłoszona przez konserwatywną wiceminister zdrowia dr Caroline Johnson, miała na celu ograniczenie aborcji „na odległość” poprzez wprowadzenie obowiązkowych osobistych konsultacji – została jednak odrzucona.

Poprawka Antoniazzi musi jeszcze przejść przez dalsze etapy legislacyjne w Izbie Gmin i Izbie Lordów, zanim uzyska królewską zgodę i stanie się obowiązującym prawem. Ze względu na dużą przewagę rządową, powszechnie oczekuje się, że ustawa zostanie przyjęta bez większych przeszkód.