„Dla demokracji i wolności”. Wnuk polskiego lotnika przypomina, co naprawdę znaczy VE Day
Józef Nowak miał 17 lat, gdy niemieckie bomby spadły na jego rodzinne miasto Trzebinię. Zamiast szukać schronienia w USA, wybrał dalszą walkę – trafił do Wielkiej Brytanii i został inżynierem lotniczym, pracującym dla RAF-u. Dziś jego wnuk, Paul Nowak, lider największej centrali związkowej w Wielkiej Brytanii, przypomina, że VE Day to nie tylko data końca wojny, ale także wezwanie do obrony demokracji, solidarności i wartości, za które tysiące Polaków oddało życie.
Józef Nowak miał 17 lat, gdy 1 września 1939 roku niemieckie bomby spadły na jego rodzinne miasto – Trzebinię. Cztery dni później żołnierze Wehrmachtu zamordowali tam 97 osób. Młody Polak dołączył do Polskich Sił Powietrznych i rozpoczął swoją drogę przez Europę. Z Francji i Belgii został ewakuowany do Casablanki w Maroku – czytamy w artykule na stronie dziennika Metro.
To właśnie tam stanął przed wyborem – bezpieczny wyjazd do neutralnych jeszcze Stanów Zjednoczonych albo dalsza walka w Wielkiej Brytanii. Wybrał drugą opcję i trafił do Liverpoolu, gdzie pracował jako inżynier lotniczy w fabryce Napier, produkującej silniki do myśliwców Hawker Typhoon.
Jeden z tysięcy. Ale też wyjątkowy
– Dziadek nigdy nie opowiadał o wojnie – mówi dziś Paul Nowak, wnuk Józefa i obecny sekretarz generalny Trades Union Congress – największej centrali związkowej w Wielkiej Brytanii. – Nie był typem gawędziarza. Ale kiedy u nas nocował, budził się z krzykiem. Koszmary wojenne nigdy go nie opuściły.
Józef był jednym z 18 tysięcy Polaków, którzy służyli w brytyjskim lotnictwie. 2 408 z nich nie przeżyło wojny – wielu zginęło w walce, inni podczas treningów lub w wypadkach. Ich nazwiska są dziś wyryte na pomniku Poległych Lotników Polskich w Ruislip pod Londynem – łącznie 2 165 nazwisk i 302 miasta, z których pochodzili.
Polska krew za brytyjską wolność
– Brytyjczycy weszli do wojny, by bronić Polski. W zamian Polacy oddali życie za Wielką Brytanię i demokrację – przypomina Paul Nowak. – Mój dziadek znał wielu z tych, których nazwiska są dziś na pomniku. Nie trafili na pierwsze strony gazet, ale stali po stronie wolności.
Po wojnie wielu polskich żołnierzy – jak Józef – zostało na Wyspach, by pomóc odbudować kraj. Mimo początkowej nieufności, latem 1940 roku brytyjska opinia publiczna doceniła ich wkład. Wspólna walka zrodziła wspólnotę, której wartość dziś często się pomija.
Ostrzeżenie z przeszłości
Dla wielu Polaków 8 maja to dzień pamięci, nie świętowania. Jak przypomniał w tym roku polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, zakończenie II wojny oznaczało dla Polski przejście z okupacji niemieckiej w radziecką. Wolność odzyskaliśmy dopiero po 45 latach.
– Demokracja nie jest dana raz na zawsze – mówi Paul Nowak. – Trzeba jej bronić. Pokolenie mojego dziadka miało odwagę i wizję. Odbudowywali Wielką Brytanię z popiołów wojny, z nadzieją na lepszą przyszłość. Nie możemy tej obietnicy porzucić.

