Artykuły

Fala przemocy i kradzieży w Wielkiej Brytanii. Marks & Spencer alarmuje: pracownicy boją się przychodzić do pracy

Marks & Spencer wzywa do pilnych działań w obliczu narastającej przemocy i kradzieży sklepowych w Wielkiej Brytanii

Kierownictwo sieci Marks & Spencer (M&S) wystosowało stanowcze ostrzeżenie do rządu Wielkiej Brytanii oraz burmistrza Londynu, domagając się natychmiastowego rozprawienia się z „bezczelną, zorganizowaną i agresywną” przestępczością w handlu detalicznym, która sprawia, że pracownicy obawiają się o własne bezpieczeństwo. Apel pojawił się po serii niepokojących incydentów, w tym brutalnym wydarzeniu w południowym Londynie, podczas którego setki młodych ludzi wtargnęły do lokalnych sklepów.

Tydzień przemocy i chaosu

Thinus Keeve, dyrektor ds. handlu detalicznego w M&S, ujawnił skalę przemocy, z jaką pracownicy mieli do czynienia w ciągu zaledwie ostatniego tygodnia. Wśród incydentów znalazły się gangi wyłamujące zamknięte gabloty, pobicie ochroniarza przez grupę osób, uderzenie pracownika głową podczas próby deeskalacji konfliktu oraz hospitalizacja jednego z pracowników po ataku amoniakiem.

Według Keeve’a przestępczość w handlu przestała być zjawiskiem jednostkowym i stała się problemem „systemowym”, który, ze względu na postrzegany brak konsekwencji, przeradza się w codzienność. Dane branżowe wskazują, że w całej Wielkiej Brytanii odnotowano w ubiegłym roku około 5,5 miliona przypadków kradzieży sklepowych, a każdego dnia ponad 1600 pracowników handlu doświadcza przemocy lub nadużyć.

„Link-upy” z mediów społecznościowych napędzają lokalne zamieszki

Wezwania do działania nasiliły się po niedawnych wydarzeniach w Clapham w południowym Londynie, gdzie około 100 funkcjonariuszy skierowano do opanowania sytuacji z udziałem kilkuset młodych osób. Policja metropolitalna poinformowała, że zamieszki były „napędzane trendami internetowymi” na platformach takich jak TikTok i Snapchat, gdzie grupy umawiają się, by spotkać się i „siać chaos” na głównych ulicach handlowych.

Podczas incydentu w Clapham plądrowano sklepy, rozpalano ogniska na Clapham Common oraz odpalano fajerwerki. Aresztowano sześć nastoletnich dziewcząt, a pięć osób, w tym czterech policjantów, zostało zaatakowanych. Podobne przypadki zachowań antyspołecznych odnotowano także w Rochdale i Solihull, co doprowadziło do wprowadzenia przez policję nakazów rozproszenia zgromadzeń.

Szefowie handlu domagają się interwencji politycznej

Dyrektor generalny M&S Stuart Machin oraz dyrektor ds. handlu detalicznego Thinus Keeve skierowali list do minister spraw wewnętrznych Shabany Mahmood oraz burmistrza Londynu Sadiqa Khana, wzywając do priorytetowego potraktowania skutecznego egzekwowania prawa oraz zwiększenia zasobów w walce z recydywistami.

Firma podkreśla, że mimo inwestycji rzędu dziesiątek milionów funtów w technologie bezpieczeństwa, monitoring i ochronę, pozostaje bezsilna bez spójnej reakcji policji oraz większej przejrzystości w zakresie statystyk przestępczości. Dyrektor ds. relacji zewnętrznych M&S, Adam Hawksbee, zaznaczył, że wielu pracowników jest dziś „zaniepokojonych przychodzeniem do pracy” i obawia się powrotów do domu.

Oficjalna odpowiedź

W odpowiedzi na obawy rzecznik burmistrza Sadiqa Khana oświadczył, że burmistrz w pełni popiera oparte na danych i ukierunkowane działania policji metropolitalnej w walce z najbardziej aktywnymi przestępcami. Urząd burmistrza wskazał na inwestycję w wysokości 1,26 miliarda funtów, która umożliwiła zwiększenie liczby funkcjonariuszy w rejonach o najwyższej przestępczości.

Minister ds. przestępczości i policji Sarah Jones potępiła ostatnie ataki jako „skandaliczne” i poinformowała, że rząd likwiduje immunitet dla kradzieży o wartości poniżej 200 funtów, co oznacza, że sprawcy będą ścigani niezależnie od wartości skradzionych towarów. W związku ze zbliżającym się długim weekendem, policja metropolitalna wdrożyła plan działań, aby zapobiec kolejnym zamieszkom.