Historia , Kraj

Generał Stanisław Sosabowski oficjalnie zrehabilitowany przez Wielką Brytanię

W 80 lat po tragicznych wydarzeniach pod Arnhem brytyjski rząd oficjalnie przywrócił dobre imię generałowi Stanisławowi Sosabowskiemu, dowódcy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej, który przez dekady niesłusznie obarczany był winą za porażkę operacji Market Garden.

Uroczystość upamiętniająca generała Sosabowskiego oraz jego żołnierzy odbyła się w środę w Pałacu w Wilanowie. Wzięli w niej udział wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Vernon Coaker, wiceminister obrony Wielkiej Brytanii. To właśnie podczas tej ceremonii brytyjski rząd oficjalnie uhonorował generała Sosabowskiego – zamykając tym samym sprawę, która przez dziesięciolecia pozostawała haniebną niesprawiedliwością, za którą winę ponosiły kolejne brytyjskie rządy.

– Naród, który nie pamięta o swoich bohaterach, nie zasługuje na nich. Polska pamięta. Polska zawsze będzie dbać o tych, którzy przynieśli jej wolność. Polska zawsze będzie dążyć do prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna. (…) Rząd Wielkiej Brytanii postanowił we współpracy z naszym rządem, po rozmowach naszych premierów kilka miesięcy temu, że najwyższy czas dokończyć sprawę niezamkniętą dla Polski. Sprawę rehabilitacji generała Stanisława Sosabowskiego. Spotkaliśmy się z wielką otwartością ministra obrony narodowej i premiera Wielkiej Brytanii Bardzo za to dziękuję. Przywracamy dzisiaj dobre imię naszemu bohaterowi. Generał Stanisław Sosabowski zostaje zrehabilitowany nie tylko przez decyzję państwa polskiego, ale przez uhonorowanie przez naszych sojuszników z Wielkiej Brytanii. – podkreślił wicepremier Kosiniak-Kamysz.

Wiceminister Vernon Coaker podkreślił bohaterstwo żołnierzy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej: – Ich heroiczna walka nigdy nie zostanie zapomniana. Składamy hołd generałowi Sosabowskiemu i tym, którzy walczyli o pokój.

Podczas ceremonii po raz pierwszy w Polsce zaprezentowano historyczny sztandar 1 Brygady – z symbolem brytyjskich wojsk powietrznodesantowych: jeźdźcem na pegazie. To dar od Brytyjczyków sprzed lat – symbol braterstwa, które przetrwało dekady.

Generał Stanisław Sosabowski był jednym z najwybitniejszych dowódców II wojny światowej. Odznaczony orderem Virtuti Militari za udział w kampanii wrześniowej, po ucieczce z niemieckiej niewoli przedostał się do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii, gdzie stworzył od podstaw polską jednostkę powietrznodesantową. Z żołnierzami trenował w Szkocji z myślą o desancie nad Polską. Zamiast tego zostali skierowani do Holandii.

Operacja Market Garden

Operacja Market Garden miała być śmiałym manewrem przyspieszającym zakończenie wojny. Zaplanowana w zaledwie tydzień, zakładała zrzut 35 tysięcy alianckich żołnierzy aż 100 kilometrów za liniami wroga w Holandii. Celem było zdobycie mostów w Eindhoven, Nijmegen i Arnhem oraz utrzymanie ich do czasu nadejścia wojsk lądowych. Gdyby się powiodła, otworzyłaby aliantom drogę do Berlina i mogła skrócić wojnę o sześć miesięcy. Ale plan był ryzykowny, a margines błędu – zerowy.

Do udziału w operacji wyznaczono również 1 Samodzielną Brygadę Spadochronową, którą dowodził generał Stanisław Sosabowski. Żołnierze tej formacji przyjęli decyzję o wzięciu udziału w operacji z rozczarowaniem, ale gotowością do poświęceń.

Sam generał od początku miał poważne zastrzeżenia do planu. Zwracał uwagę na zbyt małą liczbę samolotów, konieczność podziału desantu na kilka dni, co niweczyło element zaskoczenia, oraz lekceważenie informacji wywiadowczych o obecności niemieckich jednostek pancernych w rejonie Arnhem. Gdy próbował ostrzec dowództwo, jego uwagi zostały zignorowane przez marszałka Bernarda Montgomery’ego oraz generała Fredericka Browninga.

Gen. Stanisław Sosabowski (z lewej) z gen. Frederickiem Browningiem
Gen. Stanisław Sosabowski z gen. Frederickiem Browningiem

Z odwagą i determinacją

Operacja rozpoczęła się 17 września 1944 roku i szybko pogrążyła się w chaosie. Zła pogoda, błędy taktyczne, problemy z łącznością i ignorowanie danych wywiadu doprowadziły do porażki. Gdy po trzech dniach na pole bitwy dotarli Polacy, sytuacja była już krytyczna. Mimo to walczyli z odwagą i determinacją. – Polacy bili się jak lwy – wspominali brytyjscy oficerowie.

Nie wystarczyło. Operacja zakończyła się klęską, a winą za niepowodzenie – niesłusznie – obarczono właśnie generała Sosabowskiego. Generał Browning napisał do War Office z żądaniem jego dymisji, a Montgomery w szyfrogramie przesłał krzywdzącą opinię:

„Polish Para Brigade fought very badly and the men showed no keenness to fight if it meant risking their own lives.”

Ten jawny fałsz został potraktowany jako fakt. W rezultacie Sosabowski został usunięty ze stanowiska jeszcze przed końcem 1944 roku.

Poczucie obowiązku do końca życia

Po wojnie generał Stanisław Sosabowski nie mógł wrócić do komunistycznej Polski. Osiadł na stałe w Londynie, gdzie prowadził skromne życie. Mimo wysokiej rangi wojskowej i zasług dla aliantów, nie otrzymał żadnego wsparcia ze strony brytyjskiego rządu. Pracował jako zwykły magazynier w fabryce sprzętu elektrycznego, zarabiając zaledwie sześć funtów tygodniowo.

Wbrew niesprawiedliwości, jaka go spotkała, nie okazywał zgorzknienia. Zachował skromność, godność i poczucie obowiązku do końca życia. – Zawsze powtarzał, że gdyby znów miał przejść tę samą drogę – walczyć, tworzyć Brygadę, walczyć u boku aliantów – zrobiłby to bez wahania – wspomina jego prawnuk Hal Sosabowski.

Generał zmarł w Londynie w 1967 roku. Pośmiertnie jego prochy zostały przeniesione do Polski i złożone na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Dziś spoczywa tam jako jeden z tych, którzy mimo zapomnienia i krzywdy pozostali wierni wolnej Polsce.