Kobieca psychologia w Londynie, czyli „Odzyskane relacje” z Katarzyną Miller

W sobotni ciepły wieczór 17 maja w Londynie odbyło się wydarzenie „Odzyskane relacje”, które zgromadziło dziesiątki kobiet (i kilku odważnych mężczyzn), chcących przyjrzeć się swoim emocjom, relacjom i sposobom budowania więzi. Gościem specjalnym była Katarzyna Miller – znana psycholożka, felietonistka, wokalistka (sic!) i autorka licznych książek o miłości i życiu z sensem.
W kobiecej energii o relacjach
„Odzyskane relacje” to wydarzenie, które miało być nie tylko okazją do spotkania, ale przede wszystkim do refleksji nad tym, jak budujemy relacje – z partnerami, z innymi kobietami, z samymi sobą. W programie znalazły się medytacje, rozmowy, pytania, odpowiedzi i dużo śmiechu. Spotkanie prowadziły trenerka emocji Monika Grzybek oraz Beata Słowik. Gościem specjalnym była najsłynniejsza polska psycholożka i psychoterapeutka, charyzmatyczna Katarzyna Miller.
Wielka cisza przed gradem emocji
Spotkanie rozpoczął koncert Joanny Redelkiewicz, która przez kilkanaście minut grała na misach kryształowych. Publiczność – w większości kobiety, choć kilku mężczyzn dumnie reprezentowało „rodzynkowy kontyngent” – od razu wiedzieli, że nie będzie to kolejne wydarzenie z cyklu „jak być lepszą wersją siebie w trzech prostych krokach”. Wyciszenie i skupienie, wejście w przestrzeń spotkania poprzez relaksujące dźwięki to dopiero początek.
Następnie mikrofon przejęła Gosia Górna – coach transformacji i terapeutka. Wprowadziła uczestniczki w medytację poświęconą relacjom. „Jaka jest twoja intencja na to spotkanie?” – pytała ze sceny. – „Czego naprawdę potrzebujesz w relacji?”, „Na co jesteś gotowa?”. Niektórym uczestniczkom popłynęły łzy, a cała sala zanurzyła się w krótkiej refleksji.
W międzyczasie do sali w absolutnie filmowym stylu dotarła Katarzyna Miller, która na własnej skórze przekonała się, że londyńskie korki nie są mitem, a taksówki żyją własnym życiem. Słynna polska psycholożka, felietonistka, autorka ponad 40 książek i mistrzyni mówienia tego, co trzeba – wtedy, kiedy trzeba, z humorem podeszła do obsunięć w harmonogramie, czym dała pierwszą z wielu cennych lekcji tego dnia: „nie wszystko da się zaplanować z chirurgiczną precyzją”.
Pani Katarzyna z charakterystycznym poczuciem humoru i bezpretensjonalnością odpowiadała na pytania o związki, kobiece potrzeby i współczesny feminizm. Płynąc między pytaniami prowadzącej a reakcjami publiczności, rozkładała temat miłości na czynniki pierwsze. Dosłownie zaśpiewała na scenie piosenkę „Odrobina szczęścia w miłości”, analizując jednocześnie jej treść, przypominała, że kobiecy sposób kochania nie wziął się znikąd – został ukształtowany przez pokolenia matek, babć, ciotek, przekazujemy go sobie z pokolenia na pokolenie.


„Nie szukaj tam, gdzie nie pachnie…”
Publiczność żywo reagowała na każde jej stwierdzenie – były salwy śmiechu, wzruszenia, osobiste wyznania. Pani Katarzyna weszła ze zgromadzonymi kobietami w specyficzną relację z pogranicza rzeczowego, zdroworozsądkowego psychologicznego mentoringu i rozmowy z dobrą koleżanka, do której przyszło się po radę. „Nie pytaj, co on może ci dać. Zapytaj, co ty chcesz dostać. Chcesz być kochana? Najpierw dowiedz się, jak chcesz być kochana” – głosiła mentorka.
W sesji pytań i odpowiedzi nie było tematów tabu. Poruszono wątki samotności, toksycznych relacji, różnic kulturowych i oczekiwań wobec partnerów, a uczestniczki śmiało dzieliły się prywatnymi doświadczeniami i życiowymi dylematami. „Są różni faceci – miękki, twardy, niezdecydowany, z wymaganiami od kultury. Problem w tym, że często szukamy nie tam, gdzie trzeba” – Miller odpowiedziała uczestniczce na pytanie o kondycję współczesnych „facetów”. I po raz kolejny wywołała salwy śmiechu wśród uczestniczek. Ale było też wzruszenie, ciche przytakiwania, notatki na kolanach, spojrzenia pełne zrozumienia.
Pani Katarzyna mówiła wprost, ale z rozbrajającą szczerością. Jej misją – jak sama przyznała – nie jest uczenie romantycznej miłości, tylko tej prawdziwej, do siebie i do świata. Sądząc po reakcji publiczności i ilości kobiet przybyłych na spotkanie, jest w tym skuteczna, a „potrzeba naprawy relacji międzyludzkich jest w narodzie”.

Podpisy, uściski, selfie
W przerwie Katarzyna Miller podpisywała książki i pozowała do zdjęć. Były uściski, podziękowania, łzy i dzielenie się osobistymi historiami. Kobiety podchodziły z wdzięcznością, a w rozmowach słychać było szczere wyznania: „Pani książki uratowały mój związek”, „Dzięki pani zrozumiałam swoją mamę”, „W końcu przestałam przepraszać za to, że jestem”. Kolejka była długa, ale nikomu się nie spieszyło, bo na uczestniczki czekał poczęstunek i jeszcze więcej kobiecego, dobrego wsparcia. Kiedy w przerwie na autografy z głośników popłynęła muzyka, dziewczyny ochoczo zaczęły tańczyć, śmiać się i wymieniać wrażenia.


To dopiero początek
„Ludzie przyjechali z różnych zakątków Anglii – z Brighton, Reading, nawet z Birmingham – tylko po to, by ją usłyszeć. I nie bez powodu. Bo kiedy Katarzyna mówi o relacjach – tych trudnych, porwanych, zaniedbanych – to nie są puste słowa. To są słowa, które trafiają prosto tam, gdzie coś od dawna cicho boli. Na emigracji to boli podwójnie. Tu często wszystko budujemy od nowa – nie tylko dom i język, ale też siebie. I bycie rodzicem, partnerem, przyjacielem w takim rozdwojeniu… bywa trudne” – mówi Daria Wilkinson, założycielką Polskiej Szkoły na Ravenscourt, która wraz z Moniką Grzybek, organizowała to wydarzenie.
Wydarzenie „Odzyskane Relacje” zawdzięcza swoja popularność zarówno obecności Katarzyny Miller, jak i potrzebie tworzenia przestrzeni do szczerej rozmowy o emocjach i więziach wśród Polek w Wielkiej Brytanii.
„Jesteście takie same jak wszędzie na świecie. Oczywiście macie swoje problemy specyficzne dla emigracji, ale czuję się tu wśród Was jakbym była u siebie” – przyznała psycholożka naszej redakcji. Spotkanie było nie tylko okazją do refleksji, ale także przykładem dobrze spędzonego sobotniego popołudnia wśród uśmiechniętych, wspierających się kobiet, dla których zdrowe relacje są ważne.
„To spotkanie nie zakończyło się wtedy, gdy wybrzmiały ostatnie słowa. Zostało z nami. Z pytaniami, które dopiero teraz zaczynają się układać. Z myślami, które w końcu dostały przestrzeń.I z cichą nadzieją, że może jeszcze nie wszystko stracone. Że niektóre relacje naprawdę da się odzyskać” – podsumowuje Daria. Organizatorzy zapowiedzieli, że to nie ostatnie tego typu wydarzenie. A sądząc po reakcjach uczestniczek – zapotrzebowanie na pracę nad sobą wśród Polek w Wielkiej Brytanii jest bardzo duże.
Patronem medialnym wydarzenia był „Tydzień Polski” i portal MyPolska.UK






