Koncert Jubileuszowy z okazji 75-lecia ZPiT „Wieśniacy”
W eleganckiej sali widowiskowej Królewskiego Konserwatorium w Birmingham miał miejsce jubileuszowy koncert ZPiT „Wieśniacy” z okazji ich 75-lecia. Uroczystości rozpoczęły się od mszy św. w lokalnym kościele św. Michała, celebrowanej przez ks. Krzysztofa Kitę. Modlono się w intencji zespołu, jego członków i kierownictwa. Mszę św. wzbogaciła swą grą kapela z Podhala „Hajlandery”. Po mszy zorganizowano w dużej sali Polskiego Centrum w Birmingham smaczny trzydaniowy obiad.
Zgodnie z zapowiedzią, o godz. 15:30 rozpoczął się koncert galowy. Można było podziwiać pieśni i układy taneczne z różnych regionów Polski, od Tatr do Bałtyku.

Podczas koncertu na scenie wystąpili także najmłodsi tancerze z zespołu „Szarotka”, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z folklorem pod bacznym okiem młodego choreografa – Franka Czecha. Ich udział był pięknym połączeniem tradycji z najmłodszym pokoleniem. Roztańczona, rozśpiewana i uśmiechnięta młodzież zaprezentowała piękny folklor Lachów Sądeckich, przenosząc nas na południe Polski, na Sądecczyznę. Krakowiak sądecki, który nie ma nic wspólnego z narodowym tańcem, bo wykonywany wyłącznie przez mężczyzn, był pokazem brawury, rytmu i melodii. Tancerze popisywali się przyśpiewkami, byli swobodni i żywiołowi. Komplet słuchaczy, zauroczonych pięknem polskiego folkloru, jak i niekwestionowanym talentem wykonawców, nagrodził naszych artystów spontanicznymi oklaskami. Cały program jubileuszowego koncertu płynął jak przesuwająca się fala dźwięków i obrazów. Miał rytm i tempo poparte ciekawą choreografią.
Po tym muzycznym zawirowaniu przyszła kolej na Piosenki Łowickie i cieszące oko popularne pasiaki. Stroje kobiece są niezwykle kolorowe i bogato haftowane, a Łowicz znany jest w Polsce z wycinanek, pajączków i kwiatów z bibuły, służących do dekoracji domostw.
Na scenie pojawiła się grupa dziewcząt w bajecznie kolorowych kostiumach i białych fartuszkach, a chłopcy w serdakach i spodniach z parzenicami, prezentujący tańce i przyśpiewki spiskie. To niezwykle ciekawy region leżący w południowej Polsce, w Karpatach. W 1769 r. Spisz został włączony do monarchii austro-węgierskiej, stąd pochodzą spiskie „czardasze”. Tancerze potrafili jednak sprostać ciągłym zmianom tempa muzyki, nic nie tracąc z gracji i wdzięku.
Po przerwie jubilaci zaprezentowali Tańce Rusińskie i Orawskie. Piękna scena błyskawicznie rozbłysła barwami różnokolorowych kostiumów, tańcem i oryginalną muzyką. To już góralska kultura. Zespół Pieśni i Tańca „Wieśniacy” w obydwu przypadkach zachwycił precyzją tanecznych kroków, swobodą i wysokim poziomem artystycznym. Znakomicie przygotowany program, barwne stroje, a przede wszystkim profesjonalizm zespołu zostaną zapamiętane na długo.

W tym urozmaiconym programie przyszła kolej na ciekawe Tańce Sieradzkie, pochodzące z zachodniej części województwa łódzkiego. Mimo nieuniknionych, wielowiekowych wpływów sąsiadujących regionów, folklor sieradzki zachował swoją odrębność. „Wieśniacy” zademonstrowali nam „owijoka”, lokalną odmianę oberka. Taniec szybki, wirowy i – jak nazwa wskazuje – pary tańcząc „owijają” się o siebie.
W programie nie zabrakło też „Melodii Górali Podhalańskich”. Muzyka ta przeniosła nas w kompletnie inny świat tatrzańskich grani i świerkowych lasów. Ich melodyka jest trudna – dynamiczna, o szorstkiej barwie, wyśpiewywana wysokim głosem, a tańce skoczne i dziarskie.
W jubileuszowym koncercie znalazły się także tańce narodowe: Kujawiak i Oberek. Kujawiak to spokojny taniec o lirycznej melodyce, zaś oberek jest najszybszym tańcem narodowym, bardzo rozpowszechnionym w Polsce. Tańce narodowe wywodzą się z tańców ludowych.

Miłą niespodzianką dla nas był udział w koncercie jubileuszowym „Wieśniaków” Zespołu Pieśni i Tańca „Polonez” z Manchesteru. To była rewizyta, bo na 75-leciu „Poloneza” tańczyli „Wieśniacy”. Obydwa zespoły, plus „Mazury” (londyński ZPiT), powstały w 1949 r. w Anglii. Goście zademonstrowali nam folklor „Powiślański” z terenów położonych w pradolinie Wisły, w południowo-wschodniej części Mazowsza. Scena mieniła się barwami kostiumów w odcieniach koloru rzeki, zgodnie z porami roku. Był to wspaniały pokaz oberków i polek, przeplatanych przyśpiewkami typowymi dla tego regionu Polski, jak i tęsknymi pieśniami marynarzy, pływających kiedyś po Wiśle.
Na zakończenie jubileuszowego koncertu „Wieśniacy” zaprezentowali swoje arcydzieło – czyli po mistrzowsku wykonaną „Suitę Żywiecką”. Pokaz znów zawirował barwami regionalnych kostiumów, zachwycił urzekającą melodyką i akrobatyczną zręcznością tancerzy. Miło było popatrzeć na zgrabne dziewczęta, jak wdzięcznie wirują, jak chłopcy ze zręcznością akrobatów zwinnie skaczą przez ciupagi i kapelusze, „wyrzucają” nogi, robią przysiady, przerzucają i obracają dziewczęta. Tancerzom przygrywała kapela „Hajlandery” z Podhala oraz grupa wokalistek.
Swój wysoki poziom zespół „Wieśniacy” zawdzięcza zdolnym i ambitnym choreografom i kierownikom artystycznym. Przez ostatnie 30 lat „duszą” zespołu była Dana Sujecka. Jej praca, zaangażowanie i zauroczenie folklorem oraz współpraca z bratem Markiem, zajmującym się stroną muzyczną zespołu, zaowocowały wysokim poziomem artystycznym „Wieśniaków”.

Dziś choreografem i kierownikiem artystycznym zespołu jest Monika Czech, była tancerka zespołu „Wieśniacy”, która swój kontakt z tańcem ludowym zaczęła pod kierunkiem Dany Sujeckiej jako dwunastolatka. Dziś te czasy miło wspomina, mówiąc o Danie i Marku, iż… „dali ludziom takim jak ja możliwość nauki tańca i bycia częścią aktywnej społeczności”.

Jubileusz to nie tylko czas świętowania, podziwiania i oklaskiwania – to także niezapomniany czas wzruszeń, refleksji i ciepłych wspomnień. Toteż odniosę się na chwilę do barwnego życiorysu Moniki i nadmienię, że śliczna panienka w wieku 19 lat wyjechała do Polski, do Zakopanego, gdzie – jak twierdzi – folklor jest codziennością. Tam poznała górala, przystojnego muzyka – Pawła, wyszła za mąż, urodziła trójkę dzieci i po 10 latach wróciła do Anglii z rodziną i dyplomem lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, gdzie ukończyła trzyletnie studia folklorystyczne.
Właściwie – jak twierdzi – cała jej rodzina związana jest z folklorem. Jej mąż to prymista, czyli pierwszy skrzypek, z Czarnego Dunajca. Dwaj młodsi synowie występują w „Wieśniakach”, najstarszy, Franciszek, jest choreografem „Szarotki” (młode pokolenie „Wieśniaków”), zaś bracia Pawła to znani na Podhalu tradycyjni muzycy – grywają także z zespołem-legenda Trebunia-Tutki. Tyle o muzycznych powiązaniach Moniki Czech.

Z przyjemnością można powiedzieć, że „Wieśniacy” są wizytówką polskiego Birmingham. Wręcz pełnią rolę ambasadorów naszej kultury ludowej, będąc świadkami jej historii. To oni przez dziesięciolecia pielęgnują i przekazują dalej tradycje naszego kraju.
Wszyscy zgromadzeni na sali żegnali wykonawców pieśnią „Góralu, czy ci nie żal…” i kilkoma wersjami „Stu lat”, traktując to spotkanie jubileuszowe jako wyjątkowe i niezwykłe. Pożegnaniu nie było końca. Jak widać, jubileusz warto świętować i doceniać.
Danuta Barucka
Zdjęcia: Marcin Folwarski

