Królowa Elżbieta II – felieton Aleksandry Podhorodeckiej w trzecią rocznicę śmierci królowej
Autorka felietonu: Aleksandra Podhorodecka
Michael Deacon, korespondent brytyjski napisał na wstępie swojego wspomnienia o brytyjskiej monarchini, że choć jej nie znał to jednak miał uczucie, ze jest ona bliską znajomą, przyjacielem prawie. Myślę, że moje odczucia wobec zmarłej królowej były bardzo podobne. Nie znałam jej, a jednak odejście jej odczuwam boleśnie, jak śmierć kogoś bliskiego, szanowanego i lubianego.


Wracaliśmy właśnie samochodem z Polski. Droga wiodła przez Niemcy. Z niemieckiego radia dowiedzieliśmy się o złym stanie zdrowia królowej i zaraz potem o jej śmierci. Przecież jeszcze we wtorek witała ona w Balmoral, szkockiej rezydencji, nową premier brytyjską Liz Truss. Królowa wyglądała radosna, uśmiechnięta i rozmawiała serdecznie z gościem, który jeszcze czuł się bardzo nieswojo w swojej nowej roli. A tu nagle – śmierć. Wiadomo było, że moment ten musi nastąpić, i to pewnie dość szybko, bo królowa wyglądała coraz delikatniej, ale i tak ta nagła śmierć zaskoczyła nas wszystkich. Otrzymawszy tą wiadomość zrobiło mi się smutno. Dlaczego? Przecież Elżbieta II nie była głową Kościoła Katolickiego, nie była królową Polski, a jednak była królową Wielkiej Brytanii, państwa, które przyjęło nas po wojnie i przez lata stało się naszą drugą Ojczyzną. I była ona dla mnie zawsze symbolem prawości. Jej postawa moralna, apolityczność (choć interesowała się tym co się w świecie i jej kochanym królestwie dzieje), cierpliwe znoszenie trudów, których życie jej nie oszczędzało – zarówno w życiu politycznym jak i prywatnym – i mocna wiara budziły respekt i podziw w świecie jakże innym od tego, który odziedziczyła po nagłej śmierci ojca, Jerzego VI w 1952 roku. Jeszcze jako młoda 21-letnia księżniczka złożyła przysięgę, której pozostała wierna do śmierci: „Oświadczam przed wami wszystkimi, że całe moje życie, czy to długie, czy krótkie, będzie poświęcone waszej służbie i służbie naszej wielkiej cesarskiej rodziny, do której wszyscy należymy”. Czy mogła przypuszczać wtedy, że jej panowanie będzie trwać tyle lat? Że zyska sobie sympatię wszystkich narodów świata?
Śmierć królowej Elżbiety II dotknęła cały świat i dopiero dzisiaj dowiadujemy się jak była szanowana przez ludzi zupełnie nie związanych z Wielką Brytanią czy Wspólnotą Brytyjską. Napływają do Anglii wyrazy współczucia, żalu i sympatii. Szanowano królową bo była skałą, na której współczesna Wielka Brytania budowała swoją przyszłość i kompasem moralnym narodu. Miała doskonałe poczucie humoru – scenka z Misiem Paddington podczas uroczystości platynowego jubileuszu podbiła przecież cały świat – wspaniałe podejście do ludzi i ogromną wyrozumiałość dla ludzkich słabości. Lubiano ją, szanowano i kochano. Żegnamy Cię, królowo Elżbieto. Brak nam będzie Ciebie.
Warto tu przytoczyć wiersz Joanne Boyle, który szybko obleciał świat po śmierci królowej:
Philip came to me today,
and said it was time to go.
I looked at him and smiled,
as I whispered that “I know”
I then turned and looked behind me,
and seen I was asleep.
All my Family were around me,
and I could hear them weep.
I gently touched each shoulder,
with Philip by my side.
Then I turned away and walked,
with My Angel guide.
Philip held my hand,
as he lead the way,
to a world where Kings and Queens,
are Monarchs every day.
I was given a crown to wear
or a Halo known by some.
The difference is up here,
they are worn by everyone.
I felt a sense of peace,
my reign had seen its end.
70 years I had served my Country,
as the peoples friend.
Thank you for the years,
for all your time and love.
Now I am one of two again,
in our Palace up above.
(Philip przyszedł do mnie dziś i powiedział, że nadszedł czas, aby iść. Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się, szepcząc, że „wiem”, odwróciłam się i spojrzałam za siebie, i zobaczyłam, że śpię. Cała moja Rodzina była wokół mnie i słyszałam, jak płaczą. Delikatnie dotknęłam każdego ramienia, z Philipem u boku. Potem odwróciłam się i poszłam z Przewodnikiem Mojego Anioła. Philip trzymał mnie za rękę, gdy prowadził mnie do świata, w którym Królowie są Monarchami każdego dnia. Dostałam koronę do noszenia lub zwaną przez niektórych aureolę. Różnica polega jednak na tym, że tutaj, są one noszone przez wszystkich. Poczułam spokój, moje panowanie dobiegło końca. 70 lat służyłam mojej Ojczyźnie jako przyjaciel narodów. Dziękuję za te lata, za cały wasz czas i miłość. Teraz znów jestem parą, w naszym Pałacu na górze.)


Zdjęcia: @riennahera

