Nadbałtyckie Mikoszewo niczym Arktyka
Mała miejscowość Mikoszewo na Mierzei Wiślanej przeżywa zimowy najazd turystów, wielokrotnie przewyższający letnie tłumy. Powodem zamieszania są tajemniczo brzmiące torosy.
Torosy, charakterystyczny element krajobrazu Arktyki, pojawiły się w Mikoszewie pod koniec stycznia. To zwały lodu powstające wtedy, gdy napierające na siebie kry piętrzą się pod wpływem wiatru i prądów morskich. Oprócz torosów dodatkową atrakcją jest pokrywa lodowa sięgająca kilkaset metrów od linii brzegu oraz krążki lodowe dryfujące wzdłuż nowo powstałej lodowej krawędzi.
Nawet w dzień powszedni trudno obecnie wjechać i zaparkować w pobliżu drogi prowadzącej na plażę. Gdy 17-latek stracił przytomność po poślizgnięciu się na torosie, z plaży musiał zabrać go śmigłowiec ratunkowy, ponieważ lokalne służby nie były w stanie dotrzeć na miejsce.


Wchodzenie na torosy może być niebezpieczne. Osoby, które próbują się na nie wspinać, powinny być wyposażone w raki lub nakładki antypoślizgowe na obuwie. Należy także pamiętać, że lód w każdej chwili może się załamać.
Mieszkańcy nie są jednak entuzjastycznie nastawieni do rosnącej liczby przyjezdnych. To niewielka, spokojna miejscowość licząca około 800 mieszkańców. W szczycie sezonu letniego przyjeżdża tu znacznie mniej plażowiczów niż do sąsiednich kurortów, głównie z powodu słabo rozwiniętej infrastruktury turystycznej, choć część osób świadomie wybiera to bardziej „dzikie” miejsce na wypoczynek.
– Cieszymy się, że turyści chcą oglądać torosy, ale miejscowość nie jest na nich przygotowana. Na dodatek gmina i Lasy Państwowe zaniedbały okoliczne parkingi – nie zostały odśnieżone, a mogłyby odciążyć przydomowe uliczki – mówi pan Janusz, mieszkaniec Mikoszewa.

Zjawisko pokazywały nie tylko polskie media, lecz także zagraniczne redakcje, takie jak The Guardian czy Euronews, co dodatkowo rozsławiło miejscowość.
Nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie można podziwiać lodowe formacje. W najbliższych dniach nad Bałtyk mają napłynąć dodatnie temperatury.



