Nigel Farage ogłasza plan masowych deportacji – burzliwa debata na Wyspach
Lider partii Reform UK Nigel Farage zaprezentował w Oxfordzie projekt radykalnej strategii wobec nielegalnej migracji, nazwany „Operation Restoring Justice”. W jego ramach obiecuje deportację nawet do 600 tysięcy osób w trakcie pierwszej kadencji rządu Reform UK. Plan, który Farage przedstawia jako jedyną drogę do odzyskania kontroli nad granicami, natychmiast wywołał gwałtowne reakcje, zarówno prawników, jak i polityków głównego nurtu. Określają go jako nierealne fantazje.
Propozycje zakładają organizację pięciu lotów deportacyjnych dziennie. Oznaczałoby to niemal czterdziestokrotny wzrost w stosunku do obecnych działań. Każdy, kto dostałby się do Wielkiej Brytanii nielegalnie, w tym kobiety i dzieci, miałby zostać zatrzymany i odesłany. Farage zapowiada utworzenie w ciągu półtora roku infrastruktury umożliwiającej osadzanie 24 tysięcy migrantów w odosobnionych lokalizacjach na terenie kraju. W przypadku dzieci bez opiekunów przyznaje jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana.
Najdalej idące zmiany dotyczyłyby ram prawnych. Reforma zakłada ustawowy zakaz ubiegania się o azyl dla osób, które wjechały do kraju nielegalnie, oraz nałożenie na ministra spraw wewnętrznych obowiązku ich deportacji. Partia postuluje także wyjście z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, uchylenie ustawy o prawach człowieka i ograniczenie ochrony jedynie do obywateli brytyjskich oraz osób legalnie osiadłych. Zastąpić miałaby je nowa Karta Praw Brytyjskich.
Kluczowym elementem programu są również umowy o readmisji z państwami pochodzenia migrantów, od Afganistanu, przez Iran, po Erytreę. Farage deklaruje, że Wielka Brytania przeznaczyłaby na ten cel 2 miliardy funtów, oferując środki nawet talibom. Kraje, które odmówiłyby przyjmowania deportowanych, mogłyby się liczyć z odmową wiz i sankcjami. W razie fiaska bezpośrednich negocjacji, Reform UK rozważałaby porozumienia z krajami trzecimi, jak Rwanda czy Albania, bądź wykorzystanie terytoriów zamorskich, takich jak wyspa Ascension.
Projekt przewiduje także utworzenie specjalnego dowództwa deportacyjnego, systemu cyfrowej identyfikacji migrantów i centrum analitycznego do ich wykrywania. Władze miałyby otrzymać nowe uprawnienia do automatycznego udostępniania danych pomiędzy resortami, służbą zdrowia, urzędami skarbowymi, policją i bankami. Plan obejmuje również „dobrowolny powrót” z pomocą finansową do 2,5 tys. funtów, a także penalizację celowego niszczenia dokumentów tożsamości karą do pięciu lat więzienia. Każdy, kto nielegalnie przekroczy granicę, miałby dożywotni zakaz ponownego wjazdu.
Farage uzasadnia tak radykalne kroki koniecznością. Ostrzega, że bez zdecydowanych działań grozi „realne zagrożenie dla porządku publicznego”. Twierdzi także, że większość przybywających to „młodzi, nieudokumentowani mężczyźni z odmiennych kultur, którzy nie chcą się asymilować i stanowią ryzyko dla kobiet i dziewcząt”.
Według Reform UK cały program kosztowałby 10 miliardów funtów w ciągu pięciu lat, ale miałby przynieść oszczędności na poziomie 7 miliardów, a w perspektywie dekady nawet 42 miliardów.
Eksperci i politycy podważają jednak zarówno wykonalność, jak i rachunek ekonomiczny projektu. Minister pracy z ramienia Partii Pracy, Matthew Pennycook, określił propozycje jako „spisane na odwrocie paczki papierosów”. Farage nie potrafił wskazać choćby jednej bazy RAF, którą można by przekształcić w ośrodek detencyjny. Prawnicy ostrzegają, że wyjście z ECHR oznaczałoby zerwanie powojennych zobowiązań Wielkiej Brytanii, zagrożenie dla porozumienia wielkopiątkowego oraz utratę stabilności w relacjach handlowych i bezpieczeństwa z Unią Europejską. Krytycy zwracają uwagę także na moralny wymiar płacenia autorytarnym reżimom czy talibom za przyjmowanie deportowanych.
Niezależne analizy wskazują, że koszty mogłyby być wielokrotnie wyższe niż przewidywane. Tylko loty deportacyjne miałyby pochłaniać ponad 6 miliardów funtów rocznie, a tworzenie ośrodków detencyjnych kolejne 3,6 miliarda. Dla porównania, głośny program deportacji do Rwandy kosztował 700 milionów funtów, a zakończył się wysłaniem tam zaledwie czterech osób.
Na ostrą krytykę trafia też retoryka Farage’a, który mówi o „inwazji” i grozi „zamieszkami”, jeśli jego plan nie zostanie wdrożony. Organizacje praw człowieka i grupy antydyskryminacyjne zwracają uwagę na stygmatyzujący język, szczególnie wobec młodych mężczyzn z innych kultur.
„Operation Restoring Justice” jawi się więc jako najbardziej agresywna i bezprecedensowa propozycja w historii brytyjskiej debaty migracyjnej. Łączy masowe deportacje z zerwaniem międzynarodowych zobowiązań i gruntowną przebudową systemu prawnego. Jednak ogromne wątpliwości co do jej legalności, wykonalności i kosztów sprawiają, że już dziś stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów w brytyjskiej polityce ostatnich lat.

