Pięciodniowy strajk lekarzy dojdzie do skutku po załamaniu negocjacji odnośnie płac
Pięciodniowy strajk lekarzy rezydentów w Anglii, zrzeszonych w Brytyjskim Stowarzyszeniu Medycznym (BMA), rozpocznie się w piątek rano, po tym jak negocjacje z rządem zakończyły się fiaskiem. Akcja protestacyjna potrwa od godziny 7:00 w piątek do godziny 7:00 w środę.
Początkowo rozmowy między rządem a BMA, które trwały pięć dni, budziły nadzieję na przełom, koncentrując się na poprawie warunków pracy lekarzy rezydentów (to nowa nazwa dla tzw. „junior doctors”). Minister zdrowia Wes Streeting zaproponował kontynuację rozmów pod warunkiem odroczenia strajku, jednak BMA odrzuciło tę ofertę.
Sedno sporu: przywrócenie realnej wartości płac
BMA domaga się przywrócenia wartości wynagrodzenia do poziomu z 2008 roku, wskazując, że w związku z inflacją realne płace spadły o około 20%. Związek postuluje 29-procentowy wzrost wynagrodzenia w ciągu kilku lat, co miałoby podnieść stawkę godzinową początkującego lekarza z £17 do £22,50.
Przewodniczący komitetu lekarzy rezydentów BMA, dr Melissa Ryan i dr Ross Nieuwoudt, podkreślili, że spór ma charakter przede wszystkim płacowy. Wyrazili rozczarowanie, że rząd jednoznacznie wykluczył rozmowy o płacach i nie zaproponował nowych rozwiązań w zakresie ulżenia lekarzom w trudnej sytuacji finansowej, obejmującej m.in. koszty szkoleń i długi studenckie.
Z kolei minister Streeting utrzymuje, że rząd nie podejmie rozmów o płacach, ale jest gotów wdrażać zmiany poprawiające warunki pracy. Określił strajk jako całkowicie nieuzasadniony oraz „lekceważący wobec pacjentów i procesu odbudowy NHS”.
Minister przypomniał, że lekarze rezydenci otrzymali „najwyższe podwyżki w sektorze publicznym przez dwa kolejne lata”, w tym średnio 5,4% w bieżącym roku budżetowym, po wcześniejszych wzrostach o 22%, co łącznie daje podwyżkę o 28,9% w ciągu trzech lat.
Poruszane kwestie pozapłacowe:
Pomimo centralnej roli kwestii płacowej, podczas rozmów omawiano również inne postulaty:
- Pokrycie obowiązkowych opłat egzaminacyjnych przez rząd, sięgających kilku tysięcy funtów.
- Większy wpływ lekarzy na przydział miejsc pracy i grafik dyżurów w pierwszych dwóch latach pracy.
- Przyspieszenie ścieżki awansu zawodowego, która obecnie trwa nawet 10 lat.
- Program umarzania kredytów studenckich, których wartość może sięgać £100 000.
BMA uznało jednak te propozycje za niewystarczające i wyraziło brak zaufania, że zostałyby one faktycznie wdrożone. Podkreślono, że zmiany te nie poprawiłyby istotnie codziennej sytuacji finansowej lekarzy.
Wpływ na pacjentów
Zbliżający się strajk pogłębił napięcia między BMA a kierownictwem NHS. Nowy dyrektor generalny NHS England, Sir Jim Mackey, nakazał szpitalom ograniczyć zakłócenia do minimum, odwołując świadczenia planowe – jak operacje biodra czy kolana – jedynie w wyjątkowych sytuacjach, by chronić bezpieczeństwo pacjentów. Wyraził obawę, że masowe odwołania również mogą nieść ryzyko dla chorych.
BMA ostrzegło jednak, że taka strategia może narazić pacjentów na niebezpieczeństwo. Ograniczanie liczby odwołań może sprawić, iż lekarze specjaliści będą rozproszeni, co może skutkować w najgorszym przypadku zagrożeniem zdrowia pacjentów.
W czasie poprzednich strajków w latach 2023–2024 wiele świadczeń planowych było odwoływanych, a niektóre szpitale przekładały nawet połowę zaplanowanych zabiegów, by umożliwić lekarzom specjalistom przejęcie opieki nad przypadkami pilnymi i nagłymi.
Podzielone opinie wśród lekarzy i opinii publicznej
Najnowsze sondaże wskazują na znaczny spadek poparcia społecznego dla strajków lekarzy rezydentów – z 52% rok temu do 26% obecnie. W podobnym tonie wypowiadali się czytelnicy „Guardiana”, w tym także lekarze, którzy określali 29-procentowy postulat BMA jako „oburzający” w świetle niedawnych podwyżek.
Również nie wszyscy lekarze popierają protest. Wielu konsultantów i innych pracowników NHS również skrytykowało strajk, określając go jako nieusprawiedliwiony.
BMA podtrzymuje, że drzwi do rozmów pozostają otwarte, ale nie zgadza się z zakazem rozmów o płacach. Z kolei minister zdrowia zapowiedział, że jego priorytetem będzie teraz zapobieganie szkodom dla pacjentów i wspieranie personelu NHS podczas strajku.

