Pola bitew – ziemia pokoju
O wystawie fotograficznej „Pola bitew” (Fields of Battle, Land of Peace) wystawionej w londyńskim St James’s Park, dowiedziałam się całkiem przypadkowo. Często tak w życiu bywa! My Polacy obchodzimy w tym roku dwie ważne rocznice z ostatniej wojny: 70-lecie Bitwy pod Monte Cassino oraz Powstania Warszawskiego i polska prasa, po całym świecie, koncentrowała się na obchodach związanych z tymi wydarzeniami z okresu II wojny światowej. Środowisko brytyjskie większy jednak położyło nacisk na obchody 100-lecia wybuchu I wojny światowej i brytyjskiego w niej udziału. W poniedziałek, 4 sierpnia, na prośbę mediów, wielu mieszkańców tej wyspy pogasiło światła na jedną godzinę i od 22.00 do 23.00, przy blasku świec, wspominali wydarzenia pierwszej wojny i śmierć ogromnej rzeszy młodych żołnierzy, którzy, w tragicznych warunkach, oddawali życie na polach bitw dewastowanej przez wojnę Europy.
Władze brytyjskie – parlamentarzyści, premier, hierarchia kościelna, rodzina królewska włączyli się w uroczystości związane z upamiętnieniem tej rocznicy. Pole czerwonych maków wokół Tower of London, nabożeństwa w Westminster Abbey czy katedrze w Glasgow; składanie wieńców, modlitwy przy wojennych cmentarzach w Belgii i Francji to różne formy oddania czci pomarłym.
Bardzo ciekawą inicjatywą okazała się wystawa fotograficzna, którą rozstawiono na ogromnych planszach, na tle tryskającej fontanny w londyńskim St James’s Park, tuż przy Horseguards Parade i Whitehall. Wystawa – otwarta przez księcia Kentu 4 sierpnia, w 100. rocznicę przystąpienia Wielkiej Brytanii do wojny światowej – nie przyciąga jeszcze tłumów zwiedzających, choć piękna pogoda zachęca do zwiedzania.
Plansze, ustawione trójkątami, wokół czworoboku, na pierwszy rzut oka przedstawiają piękno przyrody: pola uprawne, śnieżną zawieruchę, kwitnące krzaki, tęczę, kapliczki przydrożne, wiejskie kościółki, stare groby, wybrzeże morskie, piękne góry. I takie było założenie autorów wystawy: fotografa, Mike St Maur Sheil i historyka, śp. Richard Holmes. Pokazać zwiedzającym obraz pól, gdzie toczyły się bitwy podczas I wojny światowej, które dzisiaj, w sto lat po wojnie, ukazują światu oblicze piękne, spokojne, radosne. Rany się zasklepiły, blizny zatarły, ślady walk usunięto i dzisiaj na terenach tych płynie życie normalnym nurtem. Zastanawiając się nad pomysłem wystawy fotograficznej, wzięli jako swoje hasło słowa żołnierza, który przetrwał wojnę i napisał we wspomnieniach: „życie powróci na te tereny, pola porosną trawą, polne kwiaty zakwitną i drzewa znowu roztoczą swe korony nad spokojnym światem”.
Michael St Maur Sheil urodził się w Anglii w 1946 roku, zaledwie w rok po zakończeniu II wojny światowej. Ukończył studia w St Edmund’s College w Oksfordzie i aparatowi fotograficznemu poświęcił swoją karierę. Odwiedzając Dunkierkę z ojcem, któremu udało się powrócić do Anglii podczas tej wojennej klęski, młody Michael stwierdził, iż ludzie, odwiedzający miejsca pamięci – głównie cmentarze wojenne we Francji i Belgii – zbyt często patrzą w ziemię, a nie dostrzegają otaczającego ich piękna. Wspominają zmarłych, a nie myślą o żywych. Kiedy zwrócono się do niego z propozycją przedstawienia – w fotografii – przebiegu I wojny światowej, postanowił spojrzeć na to z zupełnie innej perspektywy. Nie sięgnął po stare dokumenty, wypłowiałe fotografie czy pamiątkowe ordery. Pragnął przedstawić pola bitew z pierwszej wojny, ale takie, jak wyglądają dzisiaj, a nie takie, jak wyglądały po zakończeniu działań wojennych – zniszczone, zmieszane z błotem, poorane kulami i okopami, z zasiekami drutów kolczastych i kikutami drzew. Chciał zwiedzającym wystawę dać bardzo wyraźne przesłanie: tak dzisiaj wygląda świat, brutalnie niszczony sto lat temu. Chciał im również powiedzieć, że tak wygląda świat w okresie pokoju i taki powinien pozostać, bo dwie wojny światowe pokazały nam bardzo wyraźnie do czego może doprowadzić bestialstwo zdeprawowanego człowieka. Nigdy więcej wojny!
My, wprawdzie, dobrze wiemy, że wojny toczą się nadal, w różnych zakątkach naszej ziemi i mogą doprowadzić do kolejnego, światowego konfliktu, ale na nas, współczesnych ludzi, spada obowiązek zadbania o to, aby tragedie pierwszej i drugiej wojny się nie powtórzyły. I o tym nam mówi idylliczny wprost spokój emanujący z przedstawionych na wystawie fotografii.
Na tym jednak nie kończy się przesłanie wystawy, ma ona również nas dokształcić, przekazać nam jak najwięcej informacji na temat tego czym była dla świata I wojna światowa. Temat ten najwyraźniej fascynował fotografa St Maur Sheil od bardzo dawna, gdyż zbieranie fotografii do obecnej wystawy to proces bardzo długi i precyzyjny. Odwiedzał on miejsca, gdzie toczyły się najkrwawsze bitwy pierwszej wojny i robił zdjęcia; ale zdjęcia jego pokrywały się z czasem, kiedy toczyły się najostrzejsze walki, nie tylko porą dnia, ale również i porą roku. I to właśnie dlatego mamy na wystawie wschody słońca, groźne zimy, deszcz. A fotograf zbierał informacje o konkretnym miejscu, o walkach, które się tam toczyły, o warunkach, w jakich walczono, o pogodzie, liczbach ofiar, broni. I teraz pod każdą fotografią, którą może oglądać również i każdy przypadkowy turysta, jest opis bitwy na danym terenie oraz cała kopalnia informacji nie tylko o przebiegu samej bitwy na przedstawionym na fotografii terenie, ale również o krajach, gdzie toczyły się walki, o samych żołnierzach, o broni, jaką używano, o chorobach, metodach walki, służbie Czerwonego Krzyża, roli kobiet w fabrykach amunicji, warunkach higienicznych, w jakich znajdowali się żołnierze, trudnościach zdobywania wody i pożywienia, skutkach trującego gazu i tzw. „shell shock”, szpitalach polnych, poetach wojennych, arystokratycznych rodzinach, które osobiście angażowały się w „war effort”, statystykach poległych i rannych. Przy każdej planszy można długo stać i wczytywać się w te drobne szczegóły, które składały się na rzeczywistość wojenną. A do powyższych informacji dołączone są stare fotografie, pokazujące autentyczne „pola walk” z okresu wojny.
Na terenie wystawy jest również barak, ośrodek edukacyjny, gdzie zwiedzający może nabyć pamiątkowy album i ulotki, otrzymać więcej informacji na temat samej wystawy, skorzystać z programu komputerowego, który jest uzupełnieniem wystawy i wpisać się do księgi pamiątkowej.
Wystawa będzie otwarta do 11 listopada, a później ruszy w teren i będą ją mogli obejrzeć mieszkańcy innych miast Anglii. Gdy rozpocznie się rok szkolny, po przerwie wakacyjnej, na pewno wiele londyńskich szkół skorzysta z okazji aby pokazać swym uczniom wystawę i dać im szansę poznania realiów I wojny światowej, do czego też i zachęcam czytelników „Dziennika”.
Tekst: Aleksandra Podhorodecka
Fot: Tadeusz Oska i Jadwiga Miloszewska

