POSK po nowemu. Rozmowa z Wiktorem Moszczyńskim o promocji i przyszłości Ośrodka
Jak zainteresować młodych POSK-iem? Co można poprawić w komunikacji z londyńską Polonią? I jak sprawić, by przechodnie wiedzieli, co kryje się za murami POSK-u? O planach i działaniach rozmawiamy z Wiktorem Moszczyńskim, dyrektorem ds. komunikacji i wizerunku Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie.
Jakie były Pana pierwsze działania w roli dyrektora ds. komunikacji i wizerunku?
Przez pierwsze miesiące, czyli od listopada, mieliśmy gonitwę – szukaliśmy dostępu do kont bankowych i środków medialnych, bo zakodowany dostęp został zablokowany przez poprzedników. Wyrobiłem sobie listę mediów polskich i brytyjskich, aby przekazać informacje o zmianie personelu w nowym Zarządzie POSK-u. Te kontakty bardzo się przydały w lutym, kiedy niespodziewanie odwiedził nas Król Karol III i trzeba było informować media o szczegółach wizyty – zarówno przed, jak i po. Po raz pierwszy w życiu musiałem złożyć komunikat prasowy w czasie przyszłym, a potem 24 godziny później, niemal te same informacje przekazać w czasie przeszłym.
Jak zamierza Pan zwiększyć rozpoznawalność POSK-u?
Chciałem bardziej podkreślić osobom zwiedzającym POSK, a nawet przechodniom, jakie usługi oferujemy. Po raz pierwszy wprowadziłem napisy po angielsku „Restaurant”, „Jazz Cafe”, „Theatre” i „Polish Library” nad drzwiami wejściowymi. Skomponowałem i wydałem kolorowe 8-stronicowe broszurki informacyjne o POSK-u w języku polskim i angielskim, przeznaczone zwiedzającym i potencjalnym klientom. Podane były barwne zdjęcia, konkretne rozmiary pomieszczeń i godziny otwarcia. Wydrukowałem 1500 egzemplarzy polskich i 750 angielskich – szybko się rozprowadziły.
Jakie konkretne zmiany w komunikacji POSK-u chce Pan wprowadzić?
Chcę, żeby informacje o POSK-u były bardziej dostępne – dla Polaków i tubylców. Nie wystarcza, że broszurki leżą na biurku recepcji. Gdy w POSK-u były większe tłumy, jak np. piknik w Ravenscourt Park, Wierszowisko dla dzieci czy wybory prezydenckie (gdy były aż cztery komisje), rozdawaliśmy te broszurki do ręki. Brytyjską wersję rozesłaliśmy lokalnemu posłowi i wszystkim 50 członkom Rady Miejskiej Hammersmith & Fulham. Chcę częściej organizować spotkania – przede wszystkim dla nowych członków, ale zapraszając wszystkich. Przygotowałem cały wykład o historii POSK-u i salach, na systemie PowerPoint.
Co obecnie planuje POSK w zakresie promocji i widoczności w przestrzeni publicznej?
Na przykład wystawienie wielkich napisów „POSK” i „Polish Centre” na północnej ścianie budynku – naprzeciwko kolejki podziemnej. To ważny punkt reklamy – Piccadilly Line używa 700 tys. osób dziennie, District Line 600 tys. Ta ściana jest widoczna dla 2,58 mln pasażerów rocznie. Dotychczas widzieli tylko anonimowe ściany. W czerwcu złożyliśmy podanie do Rady Hammersmith & Fulham o pozwolenie na takie napisy. Czekamy na decyzję.

Jakie działania planuje Zarząd POSK-u, by wzmocnić relacje z członkami i promować Ośrodek wśród szerszej społeczności?
Planujemy wyznaczyć jedną salę jako miejsce spokojnych spotkań dla starszych członków – jeden dzień w tygodniu. Dotychczas nie było żadnych usług wyłącznie dla członków. Myśleliśmy też o specjalnych ulgach w polskich sklepach, z którymi moglibyśmy dojść do umowy. Rozważaliśmy też udostępnienie jednego z paneli przy recepcji na automat przyjmujący dotacje – ten plan zrealizowaliśmy w tym miesiącu. Jest sporo innych, jeszcze bardziej ambitnych planów.
Czy planujecie nowe działania skierowane do rodzin z dziećmi?
Myślimy o specjalnym dniu w tygodniu dla młodych matek z dziećmi, ale musimy znaleźć odpowiedniego komercyjnego partnera. Czekamy też na nowe inicjatywy ze strony młodszych nowo wybranych członków Rady i naszych młodszych wolontariuszy.
Jak zamierza Pan budować wizerunek POSK-u wśród młodej polskiej imigracji? Jak dotrzeć do tych, którzy do tej pory omijali Ośrodek szerokim łukiem?
Też o tym mówimy. Może warto bardziej uatrakcyjnić wejście do budynku, bo obecnie jest obarczone poważnymi plakatami z historii Polski. Chcemy wrócić do pokazów filmowych w Sali Teatralnej – to byłoby bardzo popularne wśród młodzieży. Myślimy o miejscu, gdzie można regularnie oglądać sport polski na dużym ekranie.
Czy POSK planuje większą obecność w mediach społecznościowych, zwłaszcza tych używanych przez młodsze pokolenie?
Wszystkie informacje i oświadczenia pojawiają się w dwóch językach na Facebooku (raczej dla starszych), Instagramie i X. Tego pilnuje nasz kierownik Bartek Nowak. Strony umożliwiają komentarze, gratulacje, pytania – ale wpisy hejterskie są usuwane. Ukazuje się też miesięczny newsletter przygotowany przez p. Żanetę Brudzińską. Własne profile mają też inne instytucje POSK-u: Biblioteka, Jazz Cafe i Galeria.
POSK wciąż kojarzy się wielu osobom głównie z instytucją dla starszej emigracji. Jak zmienić ten obraz?
POSK to instytucja historyczna założona przez emigrację niepodległościową przeszło 60 lat temu. Nie wypieramy się tego. Ten tradycyjny aspekt budzi zaufanie innych instytucji – polskich i brytyjskich, zwłaszcza Ambasady i instytucji naukowych. Założyciele walczyli kulturalnie i ideologicznie o wolną Polskę – ich sztandary i wartości przejęły następne pokolenia.
Po 2004 roku przyjechali nowi emigranci – za pracą, przygodą. Ale z czasem, po osiedleniu się i założeniu rodzin, te wartości patriotyczne – choć temperowane angielską flegmą i tolerancją – nie są im już obce. Teraz prezesem POSK-u jest Marcin Kalinowski, osoba z nowej Polonii, a większość nowego Zarządu też pochodzi z unijnej emigracji. Nowe władze są uczulone na potrzeby młodszych pokoleń, ale wciąż wierne wartościom starszych. POSK to sejsmograf przemian – starsze i nowsze pokolenia wciąż łączy miłość do języka i kultury polskiej.
Rozmawiał Jacek Różalski

