Polacy w UK , Wywiady

Radny Sławomir: Moi wyborcy głosowali na osobę, która chce coś zmienić, a nie na imigranta

Od wielu lat angażuję się, w pomoc lokalnej Polonii, ale także organizujemy wydarzenia, po to, aby pokazać, że my, imigranci, nie jesteśmy zagrożeniem, ani problemem, ale właśnie tak jak w 1940 r. chcemy i możemy pomagać sobie nawzajem. Pokazujemy mieszkańcom Shropshrie i Telford, że wiele nas łączy. A żeby rozwiązywać problemy XXI wieku, musimy być razem zjednoczeni, a nie podzieleni  — mówi Sławomir Adam Fejfer, radny w radzie miasta Shrewsbury.

Sławomir Adam Fejfer, polski polityk i działacz społeczny, członek partii Liberalnych Demokratów. Od 2025 roku radny oraz członek kilku komisji w radzie miasta Shrewsbury oraz hrabstwa Shropshire. Pracuje w lokalnej organizacji Oswestry Community Action, gdzie zajmuje się doradztwem związanym w energią. Student stosunków międzynarodowych, wielbiciel historii i literatury. Pochodzi z Suwałk, w Wielkiej Brytanii mieszka od 18 lat.

Co czujesz, myśląc o polskich lotnikach z 1940 roku?

Jako osoba uwielbiająca historię, doceniam niesamowity wkład polskich dywizjonów bombowych i myśliwskich. Możliwe, że bez Polaków ta bitwa i tak byłaby wygrana, ale zdecydowanie obecność polskich pilotów tchnęła nowego ducha w brytyjskie społeczeństwo i przywróciła wiarę w sens oporu wobec hitlerowskich Niemiec. Pokazaliśmy, że Brytyjczycy nie są sami i mają zaufanych, godnych aliantów, którzy stają z nimi w walce o wolność. A przede wszystkim pokazaliśmy brytyjskim kolegom jak walczyć i, co ważne, jak wygrywać z Niemcami w powietrzu. Jako radny miasta uczestniczyłem w obchodach 85. rocznicy Bitwy o Anglię i odbyłem miłą rozmowę z jednym z uczestników, który podziękował mi za wkład polskich lotników i żołnierzy w II wojnę światową.

Jak oceniasz wkład polskiej społeczności obecnie?

Na pewno jako imigranci mamy swoje wzloty i upadki. Jesteśmy ciężko pracującym narodem, który jest także ambitny. Wielu z nas założyło tu własne biznesy i firmy. Oferujemy wysokiej jakości usługi w rozsądnej cenie. Wielu zaangażowało się w życie lokalnych społeczności. Organizujemy spotkania integracyjne, pokazujemy piękno polskiej kultury i sztuki, z pasją opowiadamy o historii Polski, pokazujemy bogactwo polskiej kuchni. Jednak często nie potrafimy pozbyć się takich naszych przypadłości jak kombinowanie lub cwaniactwo, niektórzy Polacy nie chcą lub nie umieją się dostosować do obyczajów i zasad panujących na wyspach. Wciąż spotykam się z rodakami, którzy nie potrafią mówić po angielsku, a przez to się nie integrują .

Jaki jest Twój wkład i rola w brytyjskim społeczeństwie?

Od wielu lat angażuję się, w pomoc lokalnej Polonii, ale także organizujemy wydarzenia, po to, aby pokazać, że my, imigranci, nie jesteśmy zagrożeniem, ani problemem, ale właśnie tak jak w 1940 r. chcemy i możemy pomagać sobie nawzajem. Pokazujemy mieszkańcom Shropshrie i Telford, że wiele nas łączy. A żeby rozwiązywać problemy XXI wieku, musimy być razem zjednoczeni, a nie podzieleni. I wydaje mi się, że krok po kroku udaje nam się budować ten most do łączenia różnych narodowości i ludzi. Od tego roku pełnię zaszczytną funkcję radnego. Wygranie wyborów lokalnych to chyba mój największy sukces. Zdecydowana większość wyborców wiedziała, że jestem Polakiem, i głosowali na mnie: Polaka, społecznika, osobę, która chce coś zmienić, a nie na imigranta.

Z jakiej swojej cechy jesteś najbardziej dumny?

Z mojej ambicji. Nie rozumiem, czemu wielu z nas uważa, że nie uda się czegoś zrobić? Ja wolę podejście, że właśnie mi się uda!

Czy jesteś dumny z tego, że jesteś Polakiem?

Jestem dumny z naszej historii i tego, kim jesteśmy, co przeszliśmy jako naród, a także z tego, że potrafimy pokazać gościnność i otwartość wobec osób, z którymi nie jest nam zawsze po drodze. Najlepszym tego dowodem pomoc dla uchodźców z Ukrainy, która rozpoczęła się w 2022 roku i trwa do dziś. Dotychczas kilka razy się spotkałem z wrogością, kiedy mówiłem, że jestem z Polski. To było w okresie po referendum w sprawie brexitu. Teraz mam obawy w związku z ruchem wywieszania angielskich flag. Uważam, że to jest właśnie ten rodzaj patriotyzmu na pokaz. Zamiast kupować tanie flagi sprowadzane z Chin, można w inny sposób pokazać swój patriotyzm, na przykład posprzątać lokalny park lub swoją ulicę i jednocześnie edukować swoje dzieci na temat dbania o miejsca publiczne. Czy to właśnie nie byłby wspaniały objaw brytyjskiego patriotyzmu?

Wywiad przeprowadzony w ramach kampanii: „So Many To So Few”, o której przeczytasz więcej tutaj. 

Rozmawiała: Magdalena Grzymkowska-Chuchra