Ryanair ostrzega przed możliwymi zakłóceniami. Czy wakacje z UK są zagrożone?
Szef Ryanair, Michael O’Leary, ostrzegł, że trwający konflikt wokół Iranu może w najbliższych miesiącach wpłynąć na dostępność paliwa lotniczego, a tym samym na funkcjonowanie europejskiego lotnictwa. Jednocześnie branża turystyczna uspokaja: na razie nie ma oznak, by koszty te były przerzucane na klientów.
Ryzyko dla paliwa i lotów
O’Leary wskazał, że kluczowym problemem jest sytuacja w rejonie Cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowej ropy. Jeżeli konflikt się przedłuży, a szlak pozostanie zablokowany, nawet do 20–25% paliwa dla Ryanaira może być zagrożone już w maju i czerwcu.
Szef linii podkreślił, że obecnie przewoźnik ma zabezpieczone ok. 80% zapotrzebowania na paliwo do wiosny 2027 roku, jednak pozostała część kupowana jest już po znacznie wyższych cenach.
W najbardziej pesymistycznym scenariuszu możliwe są także ograniczenia w siatce połączeń. O’Leary szacuje, że latem może zostać odwołanych od 5 do 10% lotów, jeśli sytuacja się nie ustabilizuje.
Biura podróży: brak podwyżek dla klientów
Mimo rosnących kosztów paliwa, Irish Travel Agents Association informuje, że obecnie nie ma dowodów na wprowadzanie dopłat paliwowych dla klientów.
Prezes organizacji, Tom Randles, podkreśla, że linie lotnicze zabezpieczyły ceny paliwa z wyprzedzeniem, co stabilizuje ceny biletów w krótkim okresie.
Dodatkowo przewoźnicy koncentrują się obecnie na wypełnianiu samolotów, a nie na znacznym podnoszeniu cen. To oznacza, że pasażerowie, w tym Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii, mogą wciąż znaleźć atrakcyjne oferty, szczególnie na krótkich trasach europejskich.
Drożej tylko na dalekich kierunkach
Według branży turystycznej wzrost cen widoczny jest głównie na trasach długodystansowych, takich jak Australia czy Nowa Zelandia. W przypadku popularnych kierunków wakacyjnych w Europie sytuacja pozostaje stabilna.
Co więcej, niektóre połączenia transatlantyckie, zwłaszcza do USA, stały się bardziej konkurencyjne cenowo.
Rządy i UE ostrzegają
Irlandzki premier Micheál Martin przyznał, że sytuacja jest „bardzo poważna”, a dalsze utrzymywanie się konfliktu może doprowadzić do szoku podażowego w gospodarce, który szybko odczuje sektor lotniczy.
Z kolei minister transportu Darragh O’Brien zaznaczył, że problem jest już omawiany na forum Unii Europejskiej.
Unijny komisarz ds. energii Dan Jørgensen sugeruje nawet ograniczenie podróży i częstsze korzystanie z pracy zdalnej jako sposobu na zmniejszenie zużycia paliw.
Co to oznacza dla Polaków w UK?
Dla Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii planujących wakacje lub podróże do kraju najważniejsza informacja jest na razie uspokajająca:
- ceny biletów pozostają względnie stabilne,
- nie ma dopłat paliwowych,
- większość lotów powinna się odbyć zgodnie z planem.
Jednak eksperci są zgodni, że jeśli ktoś planuje podróż latem, warto zarezerwować ją wcześniej. Wraz z przedłużającym się konfliktem ceny mogą wzrosnąć, a dostępność miejsc spaść.
Sam O’Leary podsumował sytuację krótko: zwlekanie z rezerwacją może okazać się większym ryzykiem niż ewentualne zakłócenia lotów.

