Trump–Putin w Anchorage: trzy godziny rozmów bez porozumienia
Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, które odbyło się w piątek w Anchorage na Alasce, trwało niemal trzy godziny, lecz nie przyniosło konkretnego porozumienia w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Mimo efektownego powitania i deklaracji obu stron o „postępie” — nie ogłoszono zawieszenia broni ani porozumienia o pokojowym zakończeniu konfliktu.
Spotkanie przywódców USA i Rosji odbyło się w bazie wojskowej w Anchorage i już od pierwszych chwil miało charakter mocno symboliczny. Putin został przyjęty z pełnymi honorami – czerwony dywan, uścisk dłoni i wspólna podróż prezydencką limuzyną „Bestią”. To była pierwsza osobista rozmowa Trumpa i Putina od 2019 roku. Po dojechaniu do bazy prezydenci zasiedli do rozmów w towarzystwie doradców. Spotkanie trwało niespełna trzy godziny i zakończyło się wspólnym oświadczeniem, ale bez konferencji prasowej i bez odpowiedzi na pytania dziennikarzy.
Władimir Putin mówił długo i z optymizmem. Podkreślał historyczne więzi rosyjsko-amerykańskie, wspominał o potencjale gospodarczym i inwestycyjnym obu państw. Przywołał nawet fakt, że Rosję i USA dzieli jedynie kilka kilometrów cieśniny Beringa. W sprawie wojny w Ukrainie powtórzył znane stanowisko: Ukraina to „naród braterski”, a konflikt – „braterska rana”, którą trzeba uleczyć. Nie padła jednak żadna konkretna propozycja rozejmu. Putin apelował jedynie, by Zachód „nie przeszkadzał” w szukaniu rozwiązań i „uwzględnił interesy Rosji”.
Trump: „Ekstremalnie produktywne”, ale bez „dealu”
Donald Trump był znacznie bardziej powściągliwy. Podkreślił, że rozmowa była „bardzo produktywna”, ale zaznaczył, że „nie ma porozumienia, dopóki się nie dogadamy”. Prezydent USA unikał otwartych deklaracji – nie mówił o zawieszeniu broni, nie wspomniał o sankcjach wobec Rosji. Nie odniósł się też do propozycji Putina. Zapowiedział jedynie, że wkrótce odbędą się rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim oraz z sekretarzem generalnym NATO.
Władze Ukrainy z niepokojem przyglądały się rozmowom w Anchorage. Wołodymyr Zełenski przed spotkaniem wyrażał nadzieję na udział w trójstronnych rozmowach, ale ostatecznie został odsunięty od stołu negocjacyjnego. Ukraiński prezydent ostrzegł, że żadne decyzje podjęte bez udziału jego państwa nie będą miały mocy. W Anchorage odbyła się proukraińska demonstracja, a podobne manifestacje miały miejsce w Kijowie.
Żadnych konkretów
Po zakończeniu rozmów Putin niespodziewanie zapowiedział, że kolejne spotkanie mogłoby odbyć się w Moskwie. Trump był tym wyraźnie zaskoczony, ale nie zaprzeczył. Prezydenci nie zjedli wspólnego obiadu, a Putin udał się następnie na cmentarz, by złożyć kwiaty na grobach radzieckich lotników poległych nad Alaską w czasie II wojny światowej.
Obie strony przedstawiają rozmowy jako krok naprzód, ale poza słowami nie padły żadne konkrety. Nie uzgodniono zawieszenia broni, nie zdefiniowano wspólnego planu zakończenia wojny, nie ogłoszono żadnych nowych inicjatyw. Wobec rosnącej presji międzynarodowej i niepewnej sytuacji na froncie, kolejne tygodnie pokażą, czy szczyt w Anchorage był realnym krokiem w stronę pokoju, czy jedynie politycznym teatrem.

