VOŁOSI: Żywioł Karpat w sercu Edynburga
Owacjami na stojąco i żądaniami bisu ze strony publiczności zakończył się koncert kwintetu smyczkowego VOŁOSI w The Hub, w sobotę 9 sierpnia, w ramach cyklu Focus on Poland na Edinburgh International Festival.
Ta, zgodnie z zapowiedzią występu, „wysokoenergetyczna, gatunkowo niepokorna wizytówka współczesnej polskiej sceny,” czerpiąca z beskidzkiej tradycji, łączącą folklor z nowoczesnością oraz ludyczność z kulturą wysoką stanowiła godne rozpoczęcie serii koncertów celebrujących kulturowe dziedzictwo Polski.
VOŁOSI to jedno z najbardziej oryginalnych zjawisk na styku muzyki tradycyjnej i klasycznej w Europie, które łączy karpacką energię, klasyczną technikę i jazzową improwizację. Krytycy od lat chwalą ich charakterystyczne brzmienie i koncertową temperaturę, a edynburski występ tylko wzmocnił reputację zespołu jako formacji, która „przekracza granice” – i robi to z wyczuciem, humorem i sceniczną charyzmą.
Historia zespołu zaczęła się w 2010 roku od spotkania klasycznie kształconych braci Lasoniów: Krzysztofa (skrzypce) i Stanisława (wiolonczela) z muzykami ludowymi z Karpat. Od tamtej pory VOŁOSI zagrali setki koncertów na świecie, a ich skład dopełniają: Zbigniew Michałek (skrzypce), Jan Kaczmarzyk (altówka) i Robert Waszut (kontrabas). „The Guardian” w swojej recenzji opisuje, że to spotkanie muzyków klasycznych i górali doprowadziło do „zuchwałej folk-klasycznej” fuzji, którą krytyk uznał za szczególnie ekscytującą na żywo. W materiałach kuratorskich EIF akcentowano też swobodę i energię – VOŁOSI łączą tradycję Beskidów z rockiem, jazzem, punkową werwą i filmową narracyjnością, a improwizacja pozwala ich melodiom „przechodzić od kołyszącej zadumy do nieprzewidywalnych zwrotów”. Recenzenci zgodnie podkreślają znaki rozpoznawcze VOŁOSI: „ciasno spięte, rytmiczne” smyczki, wysokie tempo i ekspresja, przestrzenne melodie i ciągłe poczucie ruchu.

Do ich największych osiągnięć należą Grand Prix oraz szereg nagród na festiwalu Nowa Tradycja Polskiego Radia, World Music Charts Europe TOP 20 za ich debiutancki album oraz Grand Prix Czech Music Crossroads. Wystąpili na ponad 700 koncertach w 30+ krajach, zarówno na wielkich festiwalach, jak i prestiżowych sala, od Konzerthaus Wien po TFF Rudolstadt.
„The Guardian” i serwis internetowy Songlines zgodnie podkreślają, że to właśnie występy na żywo są naturalnym habitatem grupy. Publicystyczne relacje z koncertów nazywają ich wręcz „rockmanami smyczków”. Interakcja z publicznością to część tożsamości zespołu, która żywo reaguje na ich zabawy formą i teksturą dźwięku, a recenzenci opisują ich koncerty wręcz jako „transowe”. Na scenie charakteryzują się „dramatyczną prezencją sceniczną” i „wyzwoloną wirtuozerią”, które „napędzają się nawzajem ku wyższym rejestrom adrenaliny”.
I rzeczywiście koncert w The Hub wywołał z pewnością u niejednego widza przyspieszone bicie serca. Od pierwszych pociągnięć smyczka było wiadomo, że to będzie wyjątkowe przeżycie (swoją drogą ciekawa jestem, ile smyczków VOŁOSI zużywają w czasie trasy koncertowej, gdyż włosie z nich ścieliło się gęsto, nie wytrzymując energii i tempa wykonawców). Gotyckie mury The Hub swoja intensywną akustyką podbijało doświadczenie, wyciągając brzmienie instrumentów na kolejny zaskakujący poziom. Artyści zdawali się być w stanie napędzającego się dialogu, który płynnie przechodził z żartobliwej prześcigającej się w argumentach sprzeczki do harmonicznego i głębokiego konsensusu. To nie tylko muzyka – to spektakl, który w ciągu niecałej godziny potrafi rozśmieszyć, wzruszyć, rozluźnić napięcie, a następnie jeszcze mocniej ścisnąć za gardło. A sami muzycy świetnie bawią się na scenie, co udziela się publiczności.
VOŁOSI udowodnili, że polska kameralistyka może być odkrywcza, świeża i ekscytująca. Ich występ na Edinburgh International Festival pokazał folklor nie jako muzealny artefakt, lecz jako żywą, pulsującą ekspresję – jednocześnie zakorzenioną i pełną improwizacyjnego polotu. VOŁOSI trafili w sam środek festiwalowego programu łączącego dziedzictwo i współczesność, udowadniając, że karpackie smyczki potrafią mówić uniwersalnym językiem muzyki.

