Kultura , Polecamy

Wystawa: Feliks Fabian z kolekcji Lili Stern-Polhmann

Ta wystawa ma dwoje twórców – to artysta i jego muza, czyli Feliks Fabian i Lili Pohlmann. Przyznaję: o Feliksie Fabianie wiedziałam do tej pory tylko tyle, że mieszkał w Londynie. Znacznie więcej wiedziałam o Lili Pohlmann. Ostatni raz spotkałam ją podczas wieczoru poświęconemu Władysławowi Bartoszewskiemu. Profesora z panią Pohlmann łączyło to, że tych dwoje ludzi o bardzo różnych życiorysach działało na rzecz dobrych stosunków polsko-żydowskich. Lili Polhmann za swą działalność charytatywną została odznaczona Orderem Brytyjskiego Imperium (OBE). Dzięki wystawie w POSK-u dowiedziałam się znacznie więcej zarówno o Feliksie Fabianie jak i o Lili Pohlmann.

Obrazy Fabiana, głównie litografie, od czasu do czasu pojawiają się na aukcjach, także internetowych. Większość osiąga ceny od kilkudziesięciu do tysiąca funtów. Tylko raz – obraz olejny – został sprzedany za ponad 3000 funtów. Wydawało mi się, że tworzył przede wszystkim grafiki przedstawiające obrazki z życia żydowskiego miasteczka, a także (chyba) brytyjskich kawalerzystów na koniach. Wystawa pokazuje, że był znacznie bardziej wszechstronnym twórcą: obok grafik znalazły się tu obrazy olejne, m.in. malowany zapewne z pamięci fragment rodzinnej Warszawy, a także akwarele. Wiele z tych ostatnich to portrety Lili Polhmann, jakby naszkicowane w biegu. Nie jestem znawcą sztuki. Wiem jednak, że chętnie niektóre z obrazów Fabiana chętnie powiesiłabym w swoim mieszkaniu.

feliks fabian

Prezes POSK-u Marcin Kalinowski, ambasador Piotr Wilczek, Karen Mantell, dyrektor Biblioteki Dobrosława Platt

Wystawę otworzył prezes POSK-u Marcin Kalinowski. Sylwetkę malarza przedstawił ambasador Piotr Wilczek, a dyrektor Biblioteki Polskiej, zarazem kurator wystawy, Dobrosława Platt mówiła o tym, jak do wystawy doszło. Otóż pracami Feliksa zachwyciła się, gdy po raz pierwszy odwiedziła Lili Pohlmann w jej londyńskim mieszkaniu. Jego obrazy wisiały na wszystkich ścianach. Wtedy postanowiła, że trzeba pokazać jego prace szerszej publiczności, bo przez trzydzieści lat, jakie minęły od jego śmierci zapomniano o nim. Do realizacji projektu doszło teraz, po śmierci Lili Polhmann, która zmarła w 2021 r. Właścicielką kolekcji jest obecnie jej córka, mieszkająca na Florydzie Karen Mantell, która specjalnie na otwarcie wystawy przyleciała do Londynu.

Dobrosława Platt mówiła o trudnościach z ustaleniem faktów dotyczących życia Fabiana. Nie wiadomo nawet dokładnie, kiedy się urodził – podawane są różne daty: 1906, 1909 i 1913. Dodam od siebie, że są także różnice w dacie śmierci. W internecie obok 1994, który widnieje na grobie malarza podawany jest z niewiadomych powodów rok 1979. Co ciekawe, był nie tylko malarzem-grafikiem oraz scenografem, ale też aktorem. Podczas wojny występował w Czołówce Teatralnej i Paradzie Polskiej. O aktorstwie Fabiana opowiedziała dowcipnie i ze swadą Irena Delmar. Występowali wspólnie nie tylko w Londynie, ale także w Argentynie, gdzie Fabian przez kilka lat mieszkał. Jak mówiła Irena Delmar jego popisowym numerem była parodia Charlie’go Chaplina. Jak zaznaczyła, jej zdaniem „był lepszy od oryginału”. Nie mogło też zabraknąć wspomnienia córki Lili Pohlmann, która mówiła o matce i przyjaźni, jaka łączyła ją z malarzem.

Karen Mantell i Irena Delmar

Jak się wydaje, to dzięki m.in. tej przyjaźni Feliks Fabian wrócił do swoich żydowskich korzeni i stąd jego obyczajowe obrazy przedstawiające polskich Żydów, nie tych żyjących współcześnie, ale w Polsce przed Zagładą. Obydwoje zostali ocaleni z Holocaustu. Dzieje dużo od niego młodszej Lili Stern-Polhmann (Stern to nazwisko panieńskie) są niezwykle interesujące. Opowiadała o tym podczas wspomnianego przeze mnie spotkania w POSK-u, które odbyło się w 2018 r. Warto wspomnieć, że przez pewien czas ukrywała się wraz z matką we Lwowie w mieszkaniu niemieckiej urzędniczki Irmard Wieth, a gdy Niemcy zaczęli wycofywać się z miasta dzięki staraniom grekokatolickiego biskupa, Andrzeja Szeptyckiego, obie znalazły schronienie w jednym z klasztorów. Do Wielkiej Brytanii przyjechała w transporcie żydowskich dzieci, zorganizowanym przez rabina Londynu, Solomona Schonfelda. Więcej informacji o artyście i jego muzie znajduje się w pięknie wydanym katalogu, opracowanym graficznie przez Pawła Filusia. 

Na ulotce reklamującej wystawę znajduje się portret Lili Polhmann. Wygląda na nim wspaniale. Powstał zapewne w latach sześćdziesiątych Jak wyjaśniała Karen Mantell, pod tym portretem kryje się inny, wykonany wcześniej. Ten wcześniejszy był utrzymany w niebieskich kolorach, o czym świadczy niedomalowany fragmencik z lewej strony obrazu.

Goście otwarcia wystawy w Galerii POSK

Prace Feliksa Fabiana znajdują się w muzeach, w Watykanie, Białym Domu, w POSK-u (jeden obraz), w zbiorach Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego, w restauracji Daquise’a, w Victoria & Albert Museum oraz w wielu prywatnych kolekcjach. Jedna z jego grafik znajduje się też w moim mieszkaniu – kupiłam ją w sklepie z używanymi rzeczami. Nie jest to litografia, a autentyczna grafika wykonana piórkiem i pędzlem. Warto oglądać w takich sklepach prace plastyczne, bo nigdy nie wiadomo na jakie cacko się trafi.

Katarzyna Bzowska