Edukacja i nauka

Zmiana czasu na letni już w niedzielę. Śpimy godzinę krócej

W nocy z soboty na niedzielę, 30 marca, przestawiamy zegarki z czasu zimowego na letni. W Polsce o 2:00 wskazówki przesuwamy na 3:00, w Wielkiej Brytanii – z 1:00 na 2:00. Śpimy godzinę krócej, ale zyskujemy dłuższe, jaśniejsze wieczory. Zmiana czasu od lat budzi dyskusje – między zwolennikami lepszego wykorzystania światła a przeciwnikami zakłóceń rytmu dobowego.

Czas letni obowiązuje zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii od ostatniej niedzieli marca do ostatniej niedzieli października. System ten ma na celu wydłużenie wieczornego dostępu do światła dziennego i ograniczenie zużycia energii. W Wielkiej Brytanii funkcjonuje pod nazwą British Summer Time (BST), a poza tym okresem stosuje się czas Greenwich Mean Time (GMT).

Zwolennicy wskazują na konkretne korzyści: więcej światła wieczorem, oszczędność energii oraz mniejszą liczbę wypadków drogowych w jasnych godzinach popołudniowych. Przeciwnicy podkreślają wpływ na zdrowie – zwłaszcza przy wiosennej zmianie. Badania American Heart Association wykazały, że dzień po przejściu na czas letni liczba zawałów serca może wzrosnąć nawet o 24%. Z kolei badania z Finlandii z 2016 roku wskazują na 8-procentowy wzrost hospitalizacji z powodu udarów.

W praktyce rezygnacja z czasu zimowego oznaczałaby dla wielu osób konieczność rozpoczynania dnia w mroku – szczególnie zimą. W Warszawie słońce wschodziłoby dopiero po godzinie 8:00, co byłoby szczególnie uciążliwe dla dzieci idących do szkoły. W północnej Szkocji zimowe poranki zaczynałyby się nawet po 9:30.

Wcześniej wstawać, aby oszczędzać świece

Jednym z pierwszych, którzy zasugerowali wcześniejsze wykorzystywanie światła dziennego, był Benjamin Franklin. W 1784 roku postulował, by wcześniej wstawać, aby oszczędzać świece. Współczesną koncepcję przesuwania zegarków opracował Brytyjczyk William Willett, który w 1907 roku opublikował broszurę The Waste of Daylight, wzywając do lepszego wykorzystania światła dziennego latem.

Po raz pierwszy zmianę czasu wprowadzono w Niemczech – 30 kwietnia 1916 roku, podczas I wojny światowej. Celem było oszczędzanie węgla i energii elektrycznej. Kilka tygodni później, w maju 1916 roku, dołączyły do tego systemu Wielka Brytania, Irlandia i Francja, a wkrótce także inne państwa europejskie.

W Polsce czas letni wprowadzono po raz pierwszy w 1919 roku, a potem z przerwami stosowano go w latach 40. i 50. XX wieku. Na stałe przywrócono zmianę czasu w 1977 roku, m.in. w odpowiedzi na kryzys energetyczny.

Kolejna zmiana czeka nas jesienią

Nie wszystkie państwa na świecie stosują zmianę czasu. Japonia, Chiny i Korea Południowa korzystają z jednej strefy czasowej przez cały rok. W USA czas letni obowiązuje niemal wszędzie z wyjątkiem Arizony i Hawajów. W Australii zmiana dotyczy tylko części stanów, a na wyspie Lord Howe zegarki przestawia się jedynie o 30 minut.

W historii nie brakowało prób rezygnacji z sezonowej zmiany czasu. W latach 1968–1971 Wielka Brytania testowała całoroczny czas letni. Eksperyment zakończył się niepowodzeniem, bo zimą w północnych regionach kraju świt przypadał dopiero po 10:00. Rosja w latach 2011–2014 przez cały rok stosowała czas letni, by ostatecznie przyjąć stały czas zimowy.

Choć Komisja Europejska kilka lat temu zaproponowała zniesienie zmiany czasu, brak jednomyślności wśród państw członkowskich zablokował reformę. Obecnie zarówno Polska, jak i Wielka Brytania pozostają przy dotychczasowym systemie.

Kolejna zmiana czeka nas jesienią – w nocy z 25 na 26 października zegarki cofniemy o godzinę. A na razie warto przypomnieć sobie starą angielską zasadę: spring forward, fall back – i przygotować się na jaśniejsze wieczory oraz odrobinę trudniejsze poranki.